poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Rozdział 3 "Pamiątka"




Tekst pisany pochyło to wspomnienie. ;)




Gemma stała w progu, a w jej oczach widać było, że się denerwuje. Czarnowłosa przez chwilę myślała co zrobić i jak zacząć rozmowę. Najpierw posłała dziewczynie delikatny niewymuszony uśmiech i obserwowała jak ta ze zdziwieniem go powtarza. Upiła łyk herbaty po czym zabierając w sobie resztki odwagi jakie posiadała spytała:
- Chcesz ? - wskazała brodą na kubek.
- Poproszę - odparła poszerzając uśmiech i siadając przy wyspie. Mellodie podała jej drugi napój razem z cukierniczką i spokojnie oparła się o blat obserwując ją. Włosy, które jeszcze kilka godzin temu były idealnie uczesane teraz stały we wszystkie strony, tworząc własną koncepcję, oczy były smutne i nie było w nich widać tego szczęścia jakie widzała w nich wcześniej, a na policzkach widać było czerwone wypieki i mokre dróżki od łez. Czy to przypadek, że wszyscy, którzy chcą ją chociaż poznać cierpią przez nią. W to nie wierzyła i wiedziała, że świadomie ich odsuwa od siebie. W przypływie nagłych uczuć zaczęła:
- Przepraszam - słowa te wypowiedziane były tak cicho, że myślała iż dziewczyna jej nie usłyszała i już miała się powtórzyć, gdy poczuła jak ramiona Gemmy otaczają jej talię. Nieprzyzwyczajona do okazywania uczuć w ten sposób dopiero po chwili oddała uścisk delikatnie się przy tym uśmiechając. Odsunęły się od siebie po chwili już bez niezręcznej ciszy, a w radosnej atmosferze. Nim się spostrzegły zegar w salonie wybijał 9, a Mel z przestrachem popatrzyła w okno. Ciemność tyle zobaczyła przez co zaczęła się trząść. Odkąd pamiętała nie lubiła ciemności i nocy, a od kilku lat poprostu się jej boi. Może to dziwnie zabrzmieć, dziewczyna ma wkońcu prawie 20 lat, ale przeszłość nie daje od tak o sobie zapomnieć. Nowa znajoma widząc zmianę na twarzy dziewczyny odrazu ją do siebie przytuliła i zaczęła nucić bliżej nieokreśloną melodię do ucha. Gemmie udało się ją uspokoić po około 30 minutach z radością stwierdzając, że tamta zasnęła. Gdy miała już stuprocentową pewność, że brunetka śpi wyszła po cichu z jej sypialni udając się do kuchni, gdzie zastała Ilay'a. Przywitała go uśmiechem odkładając kubki po herbacie do zlewu. Chłopak zaskoczony zachowaniem swojej dziewczyny zapytał:
- Co ty taka radosna ?
- A co nie mogę ? - odpowiedziała pytaniem na pytanie nucąc coś pod nosem.
- Oczywiście, że możesz. Poprostu... - urwał po czym dodał marszcząc brwi - Jest Mel ?
- Wróciła do domu koło 6, a teraz śpi była zmęczona i coś ja przestraszyło, ale nie powiedziała co. - Ilay bardzo dobrze wiedział dlaczego jego siostra się boi, ale nic nie mówiąc pokiwał głową:
- Nam też przydałby się sen - rzucił, łapiąc swoją dziewczynę za rękę.
- Masz rację, ale najpierw musisz się wykąpać.- stwierdziła ze śmiechem.
- Sugerujesz coś ? - uniósł brwi.
-Tak, sugeruję, że śmierdzisz. - wyszczerzyła się i minęła go w drzwiach. - Nie wiem co ty tam robisz, ale chyba zapytam się chłopaków jak z tobą wytrzymują kochanie.
- Teraz to przesadziłaś. - złapał ja w pasie i przerzucił sobie przez ramię, dziewczyna z trudem powstrzymała się od pisku. Wprowdził ją do sypialni, a następnie rzucił na łóżko. Brązowowłosa śmiała się cicho, gdy ten zaczął całować jej szyję. Jednak kiedy próbował ściągnąć jej koszulkę, w której zazwyczaj spała odsunęła się kręcąc przecząco głową:
- Mel śpi nad nami, a poza tym jesteś zmęczony. - powiedziała spokojnie patrząc chłopakowi w oczy. Ten przetarł je delikatnie rekoma i rzeczywiście poczuł zmęczenie. Uśmiechnął się do Gem, cmoknął po raz ostatni w usta i podniósł z łóżka wchodząc do łazienki. Chwilę później, już odświeżony, wyszedł i położył się obok dwudziestotrzylatki:
- Dobranoc kochanie. - mruknął jej do ucha, obejmując w pasie.
- Dobranoc - odparła i po niedługim czasie oboje zasnęli.

Mellodie obudził deszcz obijający się o szyby w oknie. Niechętnie otworzyła oczy nie rozpoznając pomieszczenia, w którym obecnie się znajdowała. Dopiero po chwili przypomniała sobie gdzie jest, co robi i przypomniała sobie, że siedzi w swoim pokoju. Wczoraj się po nim nie rozglądała, a dziś zrobiła to raczej z poczucia braku innego zadania niż chęci zaznajomienia się z pomieszczeniem, które miało błękitne ściany i biały sufit. Podłoga wyłożona drewnem z jasnego dębu i biały puchaty dywan, oddawał wrażenie chodzenia po chmurach. Trzy pary drzwi koloru kości słoniowej i meble tej samej barwy dopelniały harmonię wnętrza, które bardzo podobało się dziewczynie. Zegarek wskazywał godzinę 7:21 więc wiedząc, ze już nie zaśnie przetarła oczy z resztek snu i odrzuciła kołdre przez co jej ciało przeszył nieprzyjemny chłód. Wstała i podeszła do walizek, których nie zdarzyła jeszcze rozpakować. Wyciągnęła pierwsze lepsze ubranie składające się z szarych legginsów, białej bokserki i miętowego sweterka z rękawami 3/4 i weszła do łazienki. Gdzie wzięła porządny długi prysznic, przebrała się we wcześniej przygotowane ubrania, zaczesała włosy w koka i wyszła z łazienki. Widząc panujący w pokoju porządek postanowiła się rozpakować. Najpierw przeciągnęła walizkę z ubraniami do garderoby, gdzie poukladała swoje ciuchy na wolnych miejscach, gdyż ta była już do połowy zapełniona. Obiecała sobie w duchu, że gdy zejdzie na dół zapyta się o to brata. Gdy już uporała się ze wszystkimi swoimi ubraniami odłożyła walizkę w najmniej widocznym miejscu i zabrała się za drugą. Otworzyła ją powoli i delikatnie wyciągnęła pierwszą rzecz jaką miała na wierzchu. Było to jej jedyne zdjęcie z mamą. Miała na nim siedem lat i przytulała się do starszej, ale pięknej kobiety siedząc jej na kolanach.



Siedmioletnia dziewczynka stanęła naprzeciw swojej rodzicielki ze smętną miną. Wróciła właśnie od El mimo, że miała zostać tam na noc. Jednak tata Mellodie nie wyraził na to zgody. Ciemnowłosa kobieta przykucnęła przy córce z delikatnym uśmiechem:
- Kochanie jeszcze nie raz będziesz nocować u swojej przyjaciółki. Uśmiechnij się.- poprosiła, dziewczynka pokiwała jednak przecząco głową i odwróciła się na pięcie chcąc jak najszybciej wrócić do swojego pokoju. Ellie złapała córkę w ostatniej chwili, a następnie uniosła do góry lekko podrzucając. Mimo, że Mellodie bardzo się starała nie udało jej się ukryć śmiechu, który wydobył się po kolejnym podrzucie. Po kilku następnych dziewczynka już całkowicie przestała się obrażać i ze wielkim uśmiechem wtuliła się w matkę, która zmęczona usiadła na kanapie. Po chwili do salonu wparował jej starszy o 3 lata brat z aparatem. Chłopak miał już wówczas manie fotografowania, która było nie było została mu do dziś:
- Mamo! - zawołał wesoło - pokazać Ci jakie zdjęcia dzisiaj zrobiłem? Moment nie ruszajcie się! - znów zawołał przykładając tym razem oko do apartu - Uśmiech. - dodał po chwili co obie wykonały bez najmniejszego trudu. Za chwilę dało się słyszeć trzask i wesoły śmiech dziesięciolatka.


Tylko to zdjęcie udało jej się ocalić przed ojcem, który zniszczył wszystkie pamiątki córki. Mel postawiła ramkę na szafce nocnej i powyciągała resztę. Książki, płyty, jakieś stare gazety, szkatułkę z biżuterią i jej pudełko, w którym miała różne kartki z tekstami swoich ulubionych piosenek jak i swoich przemyśleń. Kiedy już wszystko zostało poukładane, a pokój wydawał sie być zamieszkany zerknęła na zegarek ze zdumieniem zauważyła, że to wszystko zajęło jej ponad 2h. Gdy tylko otrzasnęła się z zamyślenia wyszła z niego zatrzaskując delikatnie drzwi i schodząc na dół.


_________________________________________________________________

Kolejny rozdział za nami mam nadzieję, że wam się spodoba o zobaczę na dole nie tylko zaproszenia do waszych blogów. ;D
Chociaż tego nie zabraniam możecie zasypywać spamem. ;) Jak znajdę wolną chwilę napewno zajrzę.
Do następnego
Agataa ;D