poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Rozdział I "Przeprowadzka"


Brunetka spakowała się w dwie ogromne walizki. W jednej miała ubrania, a w drugiej wszystkie pamiątki. Nie było tego dużo, bo odkąd pamiętała nie miała pieniędzy, czasu ani nawet ochoty na zakupy. Zerknęła na zegarek, który wisiał na ścianie w jej pokoju. Wskazywał 12:42 wyjrzała przez okno sprawdzając czy taksówka po którą zadwoniła zaraz po tym jak weszła do pomieszczenia już podjechała. Widząc samochód na podjeździe wyszła z domu ciagnac walizki nawet nie żegnając sie z ojcem. Starszy pan wziął od niej walizki i schował do bagażnika, dziewczyna z wdzięcznością kiwnęła mu głową wsiadając do auta. Gdy taksówkarz zajął swoje miejsce za kierownicą powiedziała mu gdzie ma się udać po czym zamknęła sie w świecie muzyki i swoich myśli. Głos kierowcy wybudził ją z transu. Podała mu 10 funtowy banknot zostawiając resztę i wyszła zabierając walizki. Wsiadła do pociagu i nie zastanawiając się nad niczym zajęła miejsce w pierwszym pustym przedziale, a nastepnie zapatrując się w widoki za oknem dojechała do Londynu. Wysiadłszy z pociagu rozglądała się na boki w poszukiwaniu wysokiego bruneta, z którym od dzisiaj miała mieszkać jednak nigdzie go nie widziała. Pokreciła głową lekko wkurzona i przeszła z peronu, żeby nie zawadzać innym. Usiadła na jednej z ławek i czekała na brata. Chłopak wbiegł do budynku dworca zdyszany wzrokiem szukajac Mellodie, zobaczył ją siedzącą na krześle jak z lekko przechyloną głową przyglądała się ludziom. Gdy przeniosła oczy na jego twarz pomachał jej z uśmiechem. Dziewczyna wywróciła oczami i podniosła się z miejsca ciągnąć za sobą walizki:
- Ile można na Ciebie czekać ? - spytała z wyrzutem
- Mi też Cię miło widzieć siostrzyczko - powiedział ironicznie, przytulając ją. Dziewczyna parsknęła i mocniej wtuliła w brata:
- Teskniłam za Tobą - wyznała odsuwając się od niego delikatnie
- Ja za Tobą też mała - uśmiechnął się widząc jej minę - Daj mi to - wskazał na torby. Bez wachania oddała mu rączki walizek po czym wyprzedzając go wyszła przed budynek. Widząc jak dziewczyna w myślach wybiera samochód, którym przyjechał zaśmiał się, czym zwrócił na siebie jej uwagę:
- Który jest twój ? - spytała unosząc jedną brew.
- Ten - wskazał głową na czarne auto, której, markę od razu rozpoznała. Niewielki Chevrolet Trax był bardziej rodzinnym autem niż samochodem wyścigowym czy z jakiejś wysokiej półki. Wiedziała jedno: żaden z jej dawnych " przyjaciół " nie wsiadłby do tego samochodu jej się jednak bardzo podobał. Pokiwała głową i stanęła przy samochodzie czekając na otwarcie pojazdu. Zanim chłopak to uczynił schował najpierw walizki do bagażnika, a następnie odblokował drzwi. Rodzeństwo zajęło swoje miejsca po czym odjechali z parkingu, a później opuścili teren dworca. Dziewczyna siliła się z tym, aby nie zasnąć udało jej się to osiągnąć dzięki rozmowie z bratem. Dawno się przecież nie widzieli, a ich rozmowy telefoniczne trwały nie dłużej niż 10 minut, bo albo on był zajęty, albo ona nie chciała z nim rozmawiać. Na miejsce dojechali po godzinie brunetce bardzo spodobała się okolica i niewielkie domy jednorodzinne. Każdy był mniej więcej tej samej wielkości i podobnej konstrukcji. Jeśli dobrze się przyjrzała każdy budynek miał oprócz podstawowego parteru, pietro i poddasze, a obudowane były drewnem. Nie dawała jej spokoju jedna rzecz więc o nią spytała, gdy chłopak zaczął parkować na jednym z podjazdów:
- Sam tu mieszkasz ? - pytanie to trochę skrępowało dwudziestoczterolatka, który zaczął drapać się po głowie:
- Nie - pokrecił przecząco głową tym samym umacniając prawdziwość odpowiedzi - mieszkam z Gemmą. - dodał jeszcze bardziej zmieszany:
- A Gemma to twoja dziewczyna. Tak ? - przytaknął - Nigdy nie mówiłeś, że masz dziewczynę.- powiedziała urażona
- Oj no nie obrażaj się. Zaraz ją poznasz - wziął walizki i otworzył drzwi puszczając siostrę przodem. Korytarz bardzo się jej spodobał. Ściany pokryte boazerią i biały sufit były pięknie przyozdobione pozłacanymi wykończeniami:
- Ładnie tu - stwierdziła rozglądając się dookoła
- Skoro tu ci się podoba to reszta domu też - uśmiechnął się i ponaglił: - No idź dalej, Gemma jest w kuchni szykuje obiad - już miała ruszać jednak odwróciła się:
- A ty ? - spytała
- Zaraz przyjdę tylko zaniosę walizki do twojego pokoju - pokiwała głową na znak zrozumienia i ruszyła w głąb korytarza. Weszła do pomieszczenia, które okazało się być salonem. Czerwone ściany idealnie współgrały z czarnymi meblami i ciemną podłogą wyłożoną panelami. Zauważyła, że w przejściu między salonem, jadalnia nie ma drzwi natomiast drugie pomieszcznie, w którym dominowały biel i zieleń były połączone ze sobą bezpośrednio. Przeszła przez framugę i stanęła oko w oko z dziewczyną Ilay'a. Mellodie musiała przyznać, że Gemma była bardzo ładna. Włosy sięgające poniżej ramion były lekko pofalowane, a brązowe oczy błyszczały w słońcu, które wpadało przez okno w jadalni:
- Hej - przywitała się z uśmiechem - Jestem Gemma - wystawiła dłoń wcześniej wycierając ją w ściereczkę. Uscisnęła ja z wymuszonym uśmiechem i opadła na jedno z krzeseł przy stole. Przez chwilę Mel wydawało się, że w oczach towarzyszki zauważyła smutek, ale jak tylko doszedł do nich chlopak od razu zniknął:
- I jak Ci się podoba ? - spytał siostrę. W odpowiedzi otrzymał wzruszenie ramion przez co zwrócił się do swojej dziewczyny i zaczął z nią rozmawiać. Mellodie nic sobie z tego nie robiła jednak, gdy tamci przestali zwracać na nią uwagę i wymieniali się śliną na jej oczach mimo zmęczenia zerwała się z krzesła zabierając wcześniej jabłko z koszyka wyszła z nowego domu trzaskając drzwiami.

_________________________________________________________________

No i pierwszy rozdział mam za sobą wiem, że długo nie dodawałam, ale niestety jakoś nie byłam w stanie. Nie wiem czy Wam się spodoba. xD
Komentujcie ;)
See ya. =)