piątek, 21 sierpnia 2015

Rozdział 11 "Wiadomość"


Mell przez ostatnie dni była bardzo zajęta. Pomagała chłopakom jak i dziewczyną w  przygotowaniach do randek. Nie troszcząc się o strach i o ostatnią rozmowę Ilaya z ojcem. Zostawiła wszystko w tyle. Jej pomoc okazała się na tyle przydatna, że tydzień później została w domu jedynie z Justinem, którym miała się zająć do czasu aż odbierze go któreś z rodziców. Bawiła się z nim przez następne pół godziny zastanawiając się czy jej przyjaciele dobrze się bawią, na co miała największą nadzieję. Gdy razem z Justinem po chwili zabawy w łapanego postanowili zacząć układać puzzle zadzwonił dzwonek do drzwi. Zdzwiona dziewczyna postanowiła otworzyć drzwi uprzednio wysyłając chłopca. Za drzwiami stał Louis co bardzo zdziwiło dziewczynę od czasu ostatnich rozgrywek w fifę nie wdziała go tutaj ani razu. Uważała, że po tym jak z nim wygrała da jej spokój najwidoczniej nie miał takiego zamiaru:
- Co ty tutaj robisz? - Spytała na wejściu. Szatyn spojrzał na nią z wymuszonym uśmiechem:
- Ciebie też miło widzieć, Mellodie.
- Jasne, jasne. Więc?
- Przyszedłem zabrać was na spacer. Musisz się dotlenić, skarbie.
- Nie nazywaj mnie tak i nigdzie z Tobą nie pójdę. - Warknęła jednak w tym samym momencie pojawił się Jus, który bardzo się ucieszył na wieść o spacerze.:
- Pójdziemy, pójdziemy, pójdziemy? - nalegał - Mell proszę. - Zrobił smutne oczy. Dziewczyna spojrzała na zegarek. Było niewiele po 19, co oznaczało, że na zewnątrz jest już prawie ciemno i mimo tego, że nie bała już się tak bardzo nie wiedziała do czego jest zdolny Louis. Chłopak zauważył jej wahanie więc przewrócił oczami:
- bez przesady, nic Ci nie zrobię.
- Nie mogę być tego pewna. Nie zostałam z Tobą sam na sam ani razu od tamtego czasu. - Burknęła.
- Od tamtej sytuacji minęły lata. - mruknął przygaszony, dziwnie się poczuł z tym, że Mell nadal się go boi kiedy wszyscy inni się z nią świetnie dogadują. Brunetka spojrzała na niego zdziwiona, nigdy by nie pomyślała, że Louis może czuć do niej urazę, za jej odczucia do niego.
- Mogę Ci to jakoś wynagrodzić? - Dodał widząc, że dziewczyna nie jest jeszcze przekonana. Uniosła brwi:
- Jak?
- Zobaczysz tylko chodź z nami. - uśmiechnął się delikatnie. Mellodie westchnęła:
- Okej niech będzie. Justin idź się ubierz. - uradowany chłopczyk podskoczył, po czym pognał po swoje rzeczy. po 20 minutach dotarli do parku, w którym Mell po raz pierwszy spotkała Justina. Uśmiechnęła się przypominając sobie tamto wydarzenie. Puściła chłopca, który pobiegł na zjeżdżalnie a ona wraz z Lou zajęła miejsce na ławce niedaleko.:
- Naprawdę myślałaś, że mógłbym Ci coś zrobić? - po chwili ciszy zadał męczące go pytanie.
- Nie wiem, mógłbyś? - spojrzała na niego swoimi wielkimi zielonymi oczami.
- Nie mam pojęcia. - zamilkli ponownie. Jednak tym razem cisza była jeszcze bardziej napięta.:
- Przepraszam. - powiedzieli oboje w tym samym czasie. Chłopak był zdziwiony:
- Ty? Za co?
- Za to, że wylałam na Ciebie kawę, że nie patrzyłam pod nogi, za to że się Ciebie bałam, za moje zachowanie. A ty?
- Za wszystko. Po prostu w tamtym czasie nie potrafiłem panować nad swoimi emocjami. Po tej wygranej w X-factorze mieliśmy naprawdę przechlapane. Nękanie, nachodzenie i co w tym stylu. Nie mogłem sobie poradzić z presją którą na mnie wszyscy wywierają i zacząłem się na wszystkich wyżywać. Potem doszła do tego cała ta sprawa z El, Abby i jakoś tak się pogubiłem w tym wszystkim. - zamilkł, dziewczyna nie powiedziała nic po prostu go przytuliła.:
- Nie musisz się tłumaczyć, mogłabym powiedzieć, że Cię rozumiem i tak jest oczywiście tylko po części. Nigdy nie byłam lubiana, a co dopiero sławna szczególnie przez to, że moja mama była policjantką, więc szczerze wiem co to jest życie w presji. - mruknęła odwracając wzrok na plac zabaw, gdzie powinien być Justin, tyle, że go tam nie było.:
- O Boże! Gdzie jest Jussie? - Louis także zerwał się na równe nogi i zaczęli krążyć nawołując go.:
- Patrz, tam jest! - Zawołał Lou. Chłopak wskazywał na Jusa, który rozmawiał z kimś mniej więcej w ich wieku, był to blondyn chociaż w niewielkim świetle księżyca Mell mogła się pomylić. Szczerze powiedziawszy miała nadzieję, że się myli.:
- Jus! - krzyknęła, przez co chłopczyk się odwrócił:
- Idę! - odkrzyknął, znów się odwrócił do chłopaka wziął coś od niego i podbiegł do Mell, która od razu go przytuliła:
-  Nigdy więcej tak nie znikaj. Obiecujesz? - odsunęła go od siebie, a kiedy pokiwał głową znów go przytuliła. w tym momencie Louis odchrząknął:
- Kim był właściwie ten facet, z którym rozmawiałeś?
- Nie wiem, ale prosił, żeby dał to tobie. - Podał jej kopertę.- Powiedział, że jest twoim starym znajomym i że chce znów się z Tobą spotkać. - Uśmiechnął się. Przerażona szybko rozerwała papier i zaczęła czytać:
- Nie, nie, nie, nie, nie. To nie może być prawda. Justin teraz słuchaj uważnie. Nigdy więcej z nim nie rozmawiaj, nigdy więcej nie rozmawiaj z kimś kogo nie znasz, a mówi, że zna mnie. Jasne?
- Taak. - Wydukał.
- A teraz wracamy szybko do domu. - Powiedziała przerażona
- Co, ale dlaczego? - Zapytał zaskoczony Louis. - Co było w tej kopercie? Mell?! Co w niej było?
- Nie tutaj Lou. Musimy stąd iść. Natychmiast.- Rozglądała się dookoła jakby próbowała coś dostrzec w ciemności. Dotarli do domu o wiele szybciej niż z niego wyszli. W międzyczasie Mell zadzwoniła do Ilaya prosząc go o szybki powrót. Odprowadzili jeszcze Jusa do domu, gdzie była już jego mama, a sami skierowali się do domu Mellodie.:
- Możesz mi w końcu powiedzieć o co chodzi? Wszystko jest świetnie, aż tu nagle znów wyglądasz jak tego dnia co się poznaliśmy, chociaż nie wyglądałaś na o wiele bardziej przerażoną. Chcę wiedzieć Mell!
- Uwierz nie tylko ty wszyscy wiedzą, że coś przed nimi ukrywam i myślą, że opowiem o tym kiedy będę gotowa. Tyle, że wiesz co? Okoliczności są takie, że ja nie będę gotowa, a i tak muszę to wam powiedzieć, bo jesteście moimi przyjaciómi, a przez to jesteście w niebezpieczeństwie.
- Przez to, że masz przyjaciół? Nic nie rozumiem.
- I nie zrozumiesz, a ja nic nie powiem póki nie będzie tutaj wszystkich. - mruknęła i włączyła telewizor. Tak jak myślała. Wszystko było tak jak myślała. Zostało tylko uratować przyjaciół. Powiedzieć im wszystko,a potem się wynieść gdzieś daleko gdzie nikt jej nie znajdzie. Miała tylko nadzieje, że nikomu prócz niej się nic nie stanie, bo tego by sobie nie darowała. Zaczęli się wszyscy zjeżdżać. Najpierw Niall z Sam, później Gemma, Perrie, Zayn, Liam, Harry z Cassie, El i na końcu Ilay.:
- Skoro już jesteśmy tu wszyscy. Mam wam coś ważnego zanim wyjadę.
-  Wyjedziesz? O czym ty mówisz Mell? - Spytała Gemma.
- Opowiem wam moją przeszłość i cóż... wcale nie jest taka wspaniała jak niektórzy z was kiedyś myśleli, ale nie mam do nikogo żalu. A teraz posłuchajcie. - Podgłosiła wiadomość w telewizji którą wcześniej zatrzymała. To już koniec starego strachu, zaczyna się nowy o wiele silniejszy.





----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kochani! Przychodzę z nowym rozdziałem dzisiaj mam nadzieje, że wam się spodoba i nie linczujcie mnie za to oczekiwanie.
Przepraszam za zwłokę. I mało rozwiniętą akcję, ale w przyszłym rozdziale, który mam nadzieje pojawi się szybko w mojej głowie jaki i tutaj, przyniesie wam już informację na temat życia Mellodie, przeszłości Erica i może tez kilku innych rzeczy. ;D
Także, życzę miłej lektury
Love ya,
agataa xx  

sobota, 8 sierpnia 2015

Już nie długo! :)

Nowy rozdział zostanie opublikowany najpóźniej za 23 sierpnia. :)

Muszę go napisać (mimo wszystko mam go w głowie),poprawić i poukładać. :D

Mam nadzieje, że poczekacie do tego czasu. ;*

A tak dla zabicia czasu jak wam się podoba "Drag me down"? Ja słucham jej na okrągło.

Love you guys!! ;*

Be patient! ;p

agataa xx