wtorek, 24 lutego 2015

Rozdział 9 "Wyzwania"


- No dobra chłopaki, któryś powie mi o co tutaj chodzi? - dochodziła 11 wieczorem, a El od prawie 2 godzin próbuje dowiedzieć się dlaczego wszyscy są w tak pogrzebowym nastroju:
- Coż - zaczął Niall- odwiedziliśmy dzisiaj Gemmę.
- I dlatego macie takie humory? Coś musiało się stać! - burknęła zdenerwowana
- No więc jak już wiesz moja siostra mieszka z Ilay'em. - wytłumaczył Harry. El jeszcze go nie poznała, ponieważ od niedawna pracuje z chłopakami, a z Gemmą spotykała się ostatnio bardzo rzadko.
- O Boże. Pokłócili się, albo zerwali?
- Co nie, nie u nich wszystko dobrze.- zaprzeczył Loczek.
- No to ja już nic nie rozumiem.- westchnęła opierając się o kanapę.
- Do Ilay'a przyjechała siostra.- dodał.
- Ładna? Lou zakochałeś się?
- W Mellodie? Boże broń.- prychnął, a oczy dziewczyny rozszerzły się:
- Czy to jest to o czym myślę w tym momencie? - spytała, a Louis kiwnął głową na co dodała: - Muszę do nich jechać?
- Co? Po cholerę? - warknął zdenerwowany brunet.
- No nie wiem, może żeby ją przeprosić? - odwarknęła mu. Tak, że zaczęli się kłócić.
- Spokój!- krzyknął zdenerwowany Liam.- El nie chcę być niegrzeczny, ale po co przyjechałaś?
- A no tak. Paul jeszcze nie dzwonił? - spytała
- A powinien? - Louis zmarszczył brwi. Dziewczyna westchnęła:
- Ja tak dłużej nie mogę.- chłopak nie zrozumiał więc nadal patrzył na nią pytająco: - Chodzi mi o nasz związek mam dość oszukiwania wszystkich i samą siebie, dlatego zadzwoniłam do Paula i powiedziałam mu, że kończę z tym. Miał do ciebie zadzwonić i poinformować co i jak ma się odbywać.
- Ale... - zaczął brunet jednak nie wiedział co ma jeszcze powiedzieć z jednej strony przyznał jej rację no, no w końcu ile można udawć miłość w sumie trochę podziwiał El wytrwała z nim prawie trzy lata. Z drugiej jednak strony nie podobało mu się bycie singlem tak miał spokój, a fanki nie niepokoiły go tak bardzo jak Harry'ego i Niall'a. Pokiwał jedynie głową zgadzając się z dziewczyną: - Jutro pojedziemy do Paula i wszystko ustalimy.- stwierdził.
- Dobra, a później pojedziemy do Gemmy.- dodała z uśmiechem: - Zdania nie zmienie - warknęła wstając z fotela: - idę spać i wam radzę zrobić to samo.- Zniknęła na schodach, po chwili chłopaki też się rozeszli do swoich pokoi i pozasypial.

"Kolejny dzień mojej marnej egzystencji"- mruknęła w myślach Mell podnosząc się z łożka. Wczorajszy dzień nie należał do najlepszych i mimo, że nie ona zawiniła czuła wyrzuty sumienia. Wzięła szybki prysznic ubrała pierwszy lepszy strój jaki wpadł jej w ręce składający się z szarych dresów i czarne wkładanej przez głowę bluzy po czym zeszła na dół w celu zrobienia śniadania. Nie miała zamiaru wychodzić dzisiaj z domu chciała zaszyć się w jakimś pomieszczeniu jak najdalej od wszystkich ludzi. Nie spodziewała się spotkać w salonie nikogo, a już napewno nie JĄ. El siedziała na fotelu niecierpliwie stukając nogą o podłogę przez co Mell miała nadzieję na wycofanie się z niego niezauważona jednak nie udało się. Bo wpadła na coś, a raczej na kogoś tyłem. Gdy odwróciła się ujrzała twarz Louis'a przez co przeklęła w myślach:
- Co ty tu robisz? - warknęła
- Przywiozłem El, nie przejmuj się nie długo sobie pójdę. Tylko musisz z nią pogadać.- wzruszył ramionami. Mell wywróciła oczmi, ale spełniła prośbę chłopaka i wróciła do salonu tym razem zwracając na siebie uwagę szatynki, która widząc ją odrazu do niej podbiegła i mocno ją przytuliła:
- Tęskniłam.- słowa te podziałały na Mell jak maść na bolące rany. Mocniej przyciągnęła do siebie dziewczynę szeptając słowa przeprosin. Żadna nie miała zamiaru przerwać tej chwili jednak Louis robił się coraz bardziej niecierpliwy:
- Skończyłyście? Możemy już jechać? - wywarczał na co obie się od siebie oderwały:
- Jedź.- odpowiedziała El:- My mamy trochę rzeczy do nadrobienia. Zostaję tutaj na noc. Jeśli nie masz oczywiście nic przeciwko.- ostatnie słowa skierowała do brunetki, która z uśmiechem przytaknęła. Wściekły chłopak wyszedł z domu siostry Harrego i wsiadł do auta nie zwracając uwago na tłum paparazzich kręcących się wokoło.
- Ludzie nie będą się dziwić, gdy zerwiemy.- pomyślał podczas odpalania silnika. Dziewczyny natomiast zasiadły w salonie zalewając się coraz to nowszymi historiami i mimo, że Mell nie jest w stanie zaufać innym z El nie miała najmniejszych problemów. Znały się przecież od dziecka. Po raz drugi opowiedziała swoje wspomnienia próbując hamować łzy jednek bez skutku:
- To moja wina.- wyszeptała Eleanor z mokrymi oczami tuląc do siebie dziewczynę, na co ta zmarszczyła brwi:
- Co ty pierdolisz? To tylko i wyłącznie moja wina. Żadnego ale.- dodała widząc, że tamta chce coś powiedzieć. Około siódmej wieczorem do domu wróciła Gemma, a chwilę po niej także i Ilay. Wieczór minął Mell w dobrym towarzystwie, świetnym humorze i co najważniejsze bez strachu.

Dwa tygodnie później:
Mellodie coraz częściej się uśmiechała, złapała wspólny język z dziewczynami, a także z chłopakami. Cóż może nie ze wszystkimi, bo z Louisem nadal nie rozmawia, ale z resztą całkiem nieźle się dogaduje. Siedziała właśnie w swoim pokoju razem z El gadając o jej zerwaniu z brunetem, od tygodnia jest to temat mediów co trochę denerwuje Eleanor , gdyż nie może nomalnie spotkać się ze swiom prawdziwym chłopakiem, gdy do pokoju wpadł Harry:
- Puka się. - westchnęła dziewczyna, ale widząc wyraz jego twarzy odrazu zerwała się z łóżka. - Chcesz pogadać? - pokiwał głową, na co El wyszła z uśmiechem z sypialni całując ówcześnie dziewczynę w policzek. Drzwi się zamknęły, a Mell poklepała miejsce obok siebie:
- Chodzi o Cassie, prawda? - chłopak nie odpowiedział co uznała za zgodę, więc zaczęła się śmiać:
- Z czego się śmiejesz? - zapytał zdziwiony, a ta tylko wskazała na niego palcem, prychnął: - Ładna z ciebie przyjaciółka. - odrazu poskutkowało:
- Śmieje się, bo nie rozumiem o co ci chodzi tyle czasu już łazisz za mną pytając o nią, dlaczego jej nigdzie nie zaprosisz?
- Boję się.- wyznał, zagryzając wargę. Uniosła brwi:
- Czego?
- Co jeśli odmówi, poza tym i tak nie wiem, gdzie miałbym ją zabrać. - mruknął wdzięczny, że Mell nie popatrzyła na niego krzywo:
- Posłuchaj Harreh, jeśli nie spróbujesz nigdy się nie dowiesz, a ja jestem pewna, że się zgodzi.
- Ale gdzie ja miałbym ją zabrać?
- Cassie nie jest dziewczyną, która leci na kasę, więc nie zabieraj jej do jakichś drogich restauracji będzie się tam czuła nieswojo, wybierz miejsce, gdzie będzie trochę ludzi, chociażby kino tylko pozwól jej wybrać film - pogroziła mu palcem - a potem idź z nią do pizzerii albo jakiejś nie drogiej kawiarenki. - uśmiechnęła wiedząc, że mu pomogła.
- Jesteś najlepsza.- cmoknął ją w policzek i wyszedł z pomieszczenia. Miała zrobić to samo, gdy do pokoju wleciał blondyn, a ona znów zaczęła się śmiać. Niall posłał jej zdziwione spojrzenie:
- Z czego się śmiejesz? - zapytał, czym jeszcze bardziej ją rozbawił:
- Chodzi o Sam, prawda? - odparła pytaniem ignorując go. Pokiwał głową nadal nie do końca pewny jej powodu śmiechu:
- Harry tu był. Nieważne - dodała widząc, że nadal nic nie rozumie:
- Więc o co chodzi dokładnie?
- Nie wiem gdzie mogę zabrać Sam. - posłał jej smutne spojrzenie. Niall w przeciwieństwie do Harry'ego zaprosił już dziewczynę, ale nie miał żadnego pomysłu dokąd ją wziąć.
- Nie musisz jej brac daleko. - usmiechnela sie, a chlopak popatrzyl na nia niczego nie rozumiejac: - Sam to romantyczna dusza - wyjasnila powoli: - Zrob kolacje w domu, zagraj piosenke i jest twoja, chociaz nawet bez tego jest. - jej usmiech stal sie jeszcze szerszy widzac zrozowione policzki Nailla:
- Dziekuje, nawet nie wiesz jak mi pomoglas. - Mowiac to przytulił dziewczyne mocno po czym wyszli razem z jej pokoju. Zeszli do salonu, gdzie siedziala reszta przyjaciol. Dziewczyna ze smiechem wskoczyla na kanape kolo Zayna i Liama:
- Co robimy? - zapytala Mulata. Siedzieli w szostke, bo Ilay byl obecnie na jakims spotkaniu, a dziewczyny pojechaly na zakupy. Oczywiscie wyciagaly Mel, ale ta nie chciala z nimi jechac tlumaczyla sie brakiem srodkow finansowych i pomimo, ze byla to prawda, nie do konca o to jej chodzilo:
- Mielismy zaczac grac w Fife - z rozmyslan wyrwal ja glos wczesniej pytanego chlopaka:
- Fife? - oczy sie jej zaswiecily: - Moge zagrac?
- Wlasnie mielismy tworzyc pary.
- Swietnie to ja chce pierwsza.
- Chyba przegrac - uslyszala burkniecie Louisa
- Chcesz sie zmierzyc? - pomachala mu kontrolerem przed nosem, a chlopak parsknal smiechem:
- Nie wiesz kogo wyzywasz. Jedyna osoba, ktora potrafi mnie pokonac jest Ilay - na twarzy dziewczyny wyrosl tajemnieczy usmiech:
- To co ci szkodzi? - uniosla brew wiedzac, ze udalo sie jej go przekonac. Chlopak zlapal jostik i zaczela sie gra.
_______________________________________________________
Wielki (albo i nie) powrót :D
Rozdział 9 za nami, a jeśli się bardzo postaracie i skomentuje to każdy kto przeczytał to dodam 10 jeszcze w tym tygodniu jeśli nie następny pojawi się dopiero w połowie marca. Przypominam o oddawaniu głosów w ankietach :)
Przepraszam za błędy, ale nie bardzo mam jak wszystkie poprawić, gdyż dodaję rozdział z tabletu. ;p
Do następnego, buziaczki :**
agataa ;D

poniedziałek, 2 lutego 2015

Cześć wszystkim :)

Nie wiem kiedy pojawi się nowy rozdział, ponieważ muszę poważnie przemyśleć czy go całkiem nie pozmieniać :) Bo no cóż nie oszukuję was niedługo poznacie historię Mel i nie jestem pewna czy nie za szybko to wszystko się dzieje. Mogę rozkręcić tak, że w każdej chwili się wszystko skończy. Dodatkowo z prawej strony bloga są dwie ankiety, prosiłabym, aby każdy kto czyta je skomentował. :) I jeszcze jedno pytanie wolicie szczęśliwe zakończenia? ;D



__________________________________________________

Tak przy okazji składam spóźnione życzenia dla Harry'ego. ;D
Mam nadzieje, że nie będzie miał mi nikt tego za złe. ;P
Tak więc Harry: wszystkiego najlepszego, dużo zdrowia, szczęścia i w karierze i w miłości, spełnienia marzeń twoich i naszych ( przyjazd do Polski nie jest taki zły, na pewno nikt Was tu nie pogryzie ;D) oraz spełnienia marzeń i 100 długich pełnych niespodzianek lat życia. Jeszcze raz wszystkiego co najlepsze.