środa, 14 października 2015

Rozdział 12 "Powrót do przeszłości"



"So now we are the lost,
And now we are the last,
Living in a nightmare,
Broken dreams, love turned mean,
Living in the past."
                              
                                                     Motorhead "Living in the past"
 
Reporterka telewizyjna stojąca przed wielkim, szarym murem otoczonym u góry drutem kolczastym właśnie zaczynała swoją relację:
- Znajduję się właśnie przed budynkiem więziennym w Manchesterze skąd dziś rano wypuszczony został Eric C. skazany na 25 lat więzienia za porwanie nastoletniej dziewczyny oraz zabójstwo policjantki. Jest także winny posiadania, zażywania oraz sprzedawania narkotyków. Mężczyzna, według naszego informatora, został wypuszczony za kaucją.
- Słyszałem o tym. - powiedział Harry, gdy zmieniono informacje, a Mell wyłączyła telewizor:
- Tylko nie rozumiem co to ma z tobą wspólnego. - Dziewczyna westchnęła nie chciała tego mówić, ale ta wiadomość nie dawała jej spokoju.:
- To ja byłam tą nastolatką - wyszeptała nawet na ich nie patrząc.: - A kobieta, która wtedy zginęła ie była tylko zwykłą policjantką, ale także moją matką. - W pokoju wszyscy na siebie spojrzeli, ale nikt nie raczył się odezwać. Mell stała przodem do okna wpatrywała się w zachodzące Słońce, ktre było o wiele bardziej dla niej w tym momencie interesujące.


"How many nights does it take to count the stars?
That's the time it would take to fix my heart
Oh, baby, I was there for you
All I ever wanted was the truth."

                                                         One Direction "Infinity"

- W dniu, w którym poznałam Louisa byłam zwykłą, prostą i grzeczną dziewczynką. Słuchałam się rodziców, nigdy nie zapaliłam papierosa, nie uciekałam ze szkoły. Byłam wzorową córką, uczennicą i przyjaciółką. - przelotnie zerknęła w stronę Eleanor. - Ale w tym samym dniu, po kłótni z El nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Miałam dość wszystkiego i wszystkich. Przyjaciółka mnie wystawiła dla zajętego chłopaka.- Przewróciła oczami. - Poszłam do klubu, nawet nie pamiętam jego nazwy. Poszłam tam i zaczęłam pić, mimo że miałam tylko 16 lat. Barman nic nie powiedział jak zobaczył kasę, a powinien, nie? W pewnym momencie przysiadł się do mnie jakiś koleś, z początku nie zwracałam na niego uwagi. Nic nie mówił tylko się mi przyglądał. - Zamknęła czy i wyobraziła sobie tamtą noc.:


Siedziała przy barze i piła już chyba piąty kieliszek, gdy dosiadł się do niej pewien blondyn. Nic nie robił oprócz przyglądania się jej sobie. W pewnym momencie zaczęło jej to przeszkadzać więc zapytała:
 - Mam coś na twarzy? - chłopak jedynie uśmiechnął się wtedy wydawało jej się, że to było nawet urocze.
- Skąd. Po prostu jesteś bardzo ładna. - będąc pod wpływem alkoholu ani trochę się nie zawstydziła. Jedynie posłała mu szeroki uśmiech. Zaczęli ze sobą rozmawiać przez większość nocy. po pewnym czasie chłopak odprowadził dziewczynę do domu, w której czekała na nią zdenerwowana matka. Jednak ta nie chciała z nią rozmawiać. poszła od razu do siebie i zatrzasnęła drzwi od pokoju.


Przez następne parę miesięcy całkiem się zmieniłam. Zaczęłam wagarować, nie słuchałam matki ani ojca, zresztą jego i tak nikt nie obchodził poza Ellie. Całe dnie spędzałam w bogatym towarzystwie Erica i jego przyjaciół. Czułam się wspaniale. Do czasu. Pewnego dnia matka wróciła z pracy. Jadłam wtedy obiad, to było jakieś pół roku po spotkaniu w klubie, powiedziała mi wtedy że Eric jest podejrzany o posiadanie i handel narkotykami. Wyśmiałam ją. Przecież znałam go, nigdy by nie handlował żadnym świństwem. Wyszłam wtedy z domu i nie wróciłam do niego już później. Poszłam do Erica powiedzieć mu o tym absurdzie, ale nie zastałam go w domu. Był w starych opuszczonych magazynach, w których spotykaliśmy się całą paczką od czasu do czasu, i ćpał. Nie mogłam w to uwierzyć. Zaczęłam się wydzierać, ale wtedy jeszcze w niego wierzyłam. Dopiero gdy powiedziałam, że pójdę z tym do matki, a on mnie pierwszy raz uderzył zaczęłam wątpić. To było dla mnie czymś nowym. Chłopak kazał mnie związać i wrzucić do piwnicy. Przez chwilę nawet nie wiedziałam co się dzieję, a później tylko poczułam tylko jak ktoś mi coś wstrzykuje. Nie wiem jak długo byłam nieświadoma, obudziłam się w bardzo ciemnym pomieszczeniu bez żadnych okien. Było tam cholernie zimno, byłam głodna i spragniona, a głowa strasznie mnie bolała, tyle, że nie mogłam z tym nic zrobić, byłam związana. Eric przyszedł po dłuższej chwili od mojego obudzenia i wtedy pierwszy raz mnie zgwałcił. Czułam się strasznie.Broniłam się, krzyczałam lub przynajmniej próbowałam, ale liny krępowały mi ruchy poza tym Eric miał nóż, który skutecznie mnie uciszał. - Przerwała na krótką chwilę, bo zapatrzyła się w widok za oknem. - Eric przychodził co kilka dni. Przynajmniej tak mi się wydawało, co nie zmieniało faktu, że się wtedy nienawidziłam. Dzień, w którym się uwolniłam był jednym z najwspanialszych a zarazem najgorszych dni mojego życia. Tego dnia nie przyszedł do mnie Eric tylko jedna z dziewczyn, która widząc mnie chyba się trochę przeraziła i szczerze gdybym się widziała też bym miała taką minę. Dziewczyna mnie odwiązała i dała mi jakiś obiad dzięki czemu naszło mi trochę sił więc gdy tylko wróciła ogłuszyłam ją talerzem, zabrałam jej bluzę, spodnie i nóż, a następnie wyszłam zatrzaskując za sob drzwi. Chciałam zniknąć niepostrzeżenie, ale usłyszałam głos mojej mamy. Byłam zdziwiona i przez chwilę wydawało mi się, że to jakieś zwidy. Niestety to była prawda. Gdy wydostałam się z piwnic zauważyłam moją matkę celującą do Erica z broni. Wykrzykiwała do niego coś w stylu: "Ty wiesz gdzie ona jest. Oddaj mi ją"
Byłam wtedy tak zdezorientowana, ze zamiast trzymać się z boku, krzyknęłam do niej, a ona się do mnie odwróciła. Dobiegłam do niej i przytuliłam się. Eric był zdziwiony, ale tylko przez chwilę. Gdy się ocknął szybko rozbroił moją matkę i zaczął celować w moją stronę. A ja czekałam na ten strzał. Jednak ten niestety nie nadszedł, bo chłopak wolał sobie mnie zatrzymać. Podszedł do mnie, przystawił broń do skroni i powiedział do mojej matki żeby nas wypuściła inaczej zginę. Czułam się dziwnie, ale wiedziałam że nie chce nigdzie z nim iść, dlatego bardzo powoli wyciągnęłam nóż, który zabrałam wcześniej dziewczynie i wbiłam mu ją w brzuch. Chłopak się osunął na ziemię oswobadzając mnie. Przysunęłam się z powrotem do mamy i chciałam się znów przytulić. Jednak ta mnie odepchnęła. Jedyne co usłyszałam to huk, następnie poczułam ból ramienia , a później zobaczyłam jak mam się osuwa na ziemie. Pamiętam swój krzyk, to jak do niej podbiegłam i próbowałam zatamować krwawienie, ale niestety nie udało mi się. Ona cały czas krwawiła - Mell miała przed oczami tą czerwoną plamę. - Później już tylko ktoś mnie od niej odciągnął, dał jakieś środki usypiające, a później już jest tylko pustka. Obudziłam się według lekarzy 4 dni później z odwodnieniem, licznymi ranami na brzuchu, plecach i nogach oraz ranie postrzałowej na ramieniu. - Podwinęła rękaw żeby ją zobaczyć. - Dowiedziałam się, że mama nie żyje, ojciec nie był u mnie ani razu i ma mnie w dupie, przespałam pogrzeb, a Eric wraz z kolegami zaraz po tym jak opuści szpital trafi do więzienia. Przez następne ni nie odzywałam się do nikogo, nie chciałam jeść ani pić. Żyłam na kroplówkach, które odpinałam co parę minut póki nie przychodziła pielęgniarka i ich z powrotem nie wpinała. Zmieniło się dopiero gdy przyszedł Ilay. On mnie wyciągnął z tego stanu i to dla niego postanowiłam się wziąć za siebie ale nic już nie jest tak jak być powinno. I już nigdy nie będzie. - To było ostatnie zdanie jakie wypowiedziała w tej kwestii. Miała ochotę zniknąć, ale wiedziała że to dopiero początek, a, że nikt nie wiedział co powinien powiedzieć cisza była tylko jedną z wielu przyczyn tego pragnienia.
__________________________________________________________________________________


Część kochani :D
Mam nadzieję, że nowy rozdział wam się podobał ;) To jest tak jakby część pierwsza. Na następną będziecie musiel trochę poczekać nie wiem dokładnie ile. 
Ten rozdział pojawił się głównie dzięki komentarzowi od anonima, za który naprawdę bardzo dziękuję. :**  Także to dla niego en rozdział i prosiłabym o podpis następnym razem ;D 
PS
Z prawej strony bloga są dwie ankiety w których do głosowania serdecznie zapraszam. ;D

dziękuję jeszcze raz. :D
Pozdrawiam xx
agataa xx


piątek, 21 sierpnia 2015

Rozdział 11 "Wiadomość"


Mell przez ostatnie dni była bardzo zajęta. Pomagała chłopakom jak i dziewczyną w  przygotowaniach do randek. Nie troszcząc się o strach i o ostatnią rozmowę Ilaya z ojcem. Zostawiła wszystko w tyle. Jej pomoc okazała się na tyle przydatna, że tydzień później została w domu jedynie z Justinem, którym miała się zająć do czasu aż odbierze go któreś z rodziców. Bawiła się z nim przez następne pół godziny zastanawiając się czy jej przyjaciele dobrze się bawią, na co miała największą nadzieję. Gdy razem z Justinem po chwili zabawy w łapanego postanowili zacząć układać puzzle zadzwonił dzwonek do drzwi. Zdzwiona dziewczyna postanowiła otworzyć drzwi uprzednio wysyłając chłopca. Za drzwiami stał Louis co bardzo zdziwiło dziewczynę od czasu ostatnich rozgrywek w fifę nie wdziała go tutaj ani razu. Uważała, że po tym jak z nim wygrała da jej spokój najwidoczniej nie miał takiego zamiaru:
- Co ty tutaj robisz? - Spytała na wejściu. Szatyn spojrzał na nią z wymuszonym uśmiechem:
- Ciebie też miło widzieć, Mellodie.
- Jasne, jasne. Więc?
- Przyszedłem zabrać was na spacer. Musisz się dotlenić, skarbie.
- Nie nazywaj mnie tak i nigdzie z Tobą nie pójdę. - Warknęła jednak w tym samym momencie pojawił się Jus, który bardzo się ucieszył na wieść o spacerze.:
- Pójdziemy, pójdziemy, pójdziemy? - nalegał - Mell proszę. - Zrobił smutne oczy. Dziewczyna spojrzała na zegarek. Było niewiele po 19, co oznaczało, że na zewnątrz jest już prawie ciemno i mimo tego, że nie bała już się tak bardzo nie wiedziała do czego jest zdolny Louis. Chłopak zauważył jej wahanie więc przewrócił oczami:
- bez przesady, nic Ci nie zrobię.
- Nie mogę być tego pewna. Nie zostałam z Tobą sam na sam ani razu od tamtego czasu. - Burknęła.
- Od tamtej sytuacji minęły lata. - mruknął przygaszony, dziwnie się poczuł z tym, że Mell nadal się go boi kiedy wszyscy inni się z nią świetnie dogadują. Brunetka spojrzała na niego zdziwiona, nigdy by nie pomyślała, że Louis może czuć do niej urazę, za jej odczucia do niego.
- Mogę Ci to jakoś wynagrodzić? - Dodał widząc, że dziewczyna nie jest jeszcze przekonana. Uniosła brwi:
- Jak?
- Zobaczysz tylko chodź z nami. - uśmiechnął się delikatnie. Mellodie westchnęła:
- Okej niech będzie. Justin idź się ubierz. - uradowany chłopczyk podskoczył, po czym pognał po swoje rzeczy. po 20 minutach dotarli do parku, w którym Mell po raz pierwszy spotkała Justina. Uśmiechnęła się przypominając sobie tamto wydarzenie. Puściła chłopca, który pobiegł na zjeżdżalnie a ona wraz z Lou zajęła miejsce na ławce niedaleko.:
- Naprawdę myślałaś, że mógłbym Ci coś zrobić? - po chwili ciszy zadał męczące go pytanie.
- Nie wiem, mógłbyś? - spojrzała na niego swoimi wielkimi zielonymi oczami.
- Nie mam pojęcia. - zamilkli ponownie. Jednak tym razem cisza była jeszcze bardziej napięta.:
- Przepraszam. - powiedzieli oboje w tym samym czasie. Chłopak był zdziwiony:
- Ty? Za co?
- Za to, że wylałam na Ciebie kawę, że nie patrzyłam pod nogi, za to że się Ciebie bałam, za moje zachowanie. A ty?
- Za wszystko. Po prostu w tamtym czasie nie potrafiłem panować nad swoimi emocjami. Po tej wygranej w X-factorze mieliśmy naprawdę przechlapane. Nękanie, nachodzenie i co w tym stylu. Nie mogłem sobie poradzić z presją którą na mnie wszyscy wywierają i zacząłem się na wszystkich wyżywać. Potem doszła do tego cała ta sprawa z El, Abby i jakoś tak się pogubiłem w tym wszystkim. - zamilkł, dziewczyna nie powiedziała nic po prostu go przytuliła.:
- Nie musisz się tłumaczyć, mogłabym powiedzieć, że Cię rozumiem i tak jest oczywiście tylko po części. Nigdy nie byłam lubiana, a co dopiero sławna szczególnie przez to, że moja mama była policjantką, więc szczerze wiem co to jest życie w presji. - mruknęła odwracając wzrok na plac zabaw, gdzie powinien być Justin, tyle, że go tam nie było.:
- O Boże! Gdzie jest Jussie? - Louis także zerwał się na równe nogi i zaczęli krążyć nawołując go.:
- Patrz, tam jest! - Zawołał Lou. Chłopak wskazywał na Jusa, który rozmawiał z kimś mniej więcej w ich wieku, był to blondyn chociaż w niewielkim świetle księżyca Mell mogła się pomylić. Szczerze powiedziawszy miała nadzieję, że się myli.:
- Jus! - krzyknęła, przez co chłopczyk się odwrócił:
- Idę! - odkrzyknął, znów się odwrócił do chłopaka wziął coś od niego i podbiegł do Mell, która od razu go przytuliła:
-  Nigdy więcej tak nie znikaj. Obiecujesz? - odsunęła go od siebie, a kiedy pokiwał głową znów go przytuliła. w tym momencie Louis odchrząknął:
- Kim był właściwie ten facet, z którym rozmawiałeś?
- Nie wiem, ale prosił, żeby dał to tobie. - Podał jej kopertę.- Powiedział, że jest twoim starym znajomym i że chce znów się z Tobą spotkać. - Uśmiechnął się. Przerażona szybko rozerwała papier i zaczęła czytać:
- Nie, nie, nie, nie, nie. To nie może być prawda. Justin teraz słuchaj uważnie. Nigdy więcej z nim nie rozmawiaj, nigdy więcej nie rozmawiaj z kimś kogo nie znasz, a mówi, że zna mnie. Jasne?
- Taak. - Wydukał.
- A teraz wracamy szybko do domu. - Powiedziała przerażona
- Co, ale dlaczego? - Zapytał zaskoczony Louis. - Co było w tej kopercie? Mell?! Co w niej było?
- Nie tutaj Lou. Musimy stąd iść. Natychmiast.- Rozglądała się dookoła jakby próbowała coś dostrzec w ciemności. Dotarli do domu o wiele szybciej niż z niego wyszli. W międzyczasie Mell zadzwoniła do Ilaya prosząc go o szybki powrót. Odprowadzili jeszcze Jusa do domu, gdzie była już jego mama, a sami skierowali się do domu Mellodie.:
- Możesz mi w końcu powiedzieć o co chodzi? Wszystko jest świetnie, aż tu nagle znów wyglądasz jak tego dnia co się poznaliśmy, chociaż nie wyglądałaś na o wiele bardziej przerażoną. Chcę wiedzieć Mell!
- Uwierz nie tylko ty wszyscy wiedzą, że coś przed nimi ukrywam i myślą, że opowiem o tym kiedy będę gotowa. Tyle, że wiesz co? Okoliczności są takie, że ja nie będę gotowa, a i tak muszę to wam powiedzieć, bo jesteście moimi przyjaciómi, a przez to jesteście w niebezpieczeństwie.
- Przez to, że masz przyjaciół? Nic nie rozumiem.
- I nie zrozumiesz, a ja nic nie powiem póki nie będzie tutaj wszystkich. - mruknęła i włączyła telewizor. Tak jak myślała. Wszystko było tak jak myślała. Zostało tylko uratować przyjaciół. Powiedzieć im wszystko,a potem się wynieść gdzieś daleko gdzie nikt jej nie znajdzie. Miała tylko nadzieje, że nikomu prócz niej się nic nie stanie, bo tego by sobie nie darowała. Zaczęli się wszyscy zjeżdżać. Najpierw Niall z Sam, później Gemma, Perrie, Zayn, Liam, Harry z Cassie, El i na końcu Ilay.:
- Skoro już jesteśmy tu wszyscy. Mam wam coś ważnego zanim wyjadę.
-  Wyjedziesz? O czym ty mówisz Mell? - Spytała Gemma.
- Opowiem wam moją przeszłość i cóż... wcale nie jest taka wspaniała jak niektórzy z was kiedyś myśleli, ale nie mam do nikogo żalu. A teraz posłuchajcie. - Podgłosiła wiadomość w telewizji którą wcześniej zatrzymała. To już koniec starego strachu, zaczyna się nowy o wiele silniejszy.





----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kochani! Przychodzę z nowym rozdziałem dzisiaj mam nadzieje, że wam się spodoba i nie linczujcie mnie za to oczekiwanie.
Przepraszam za zwłokę. I mało rozwiniętą akcję, ale w przyszłym rozdziale, który mam nadzieje pojawi się szybko w mojej głowie jaki i tutaj, przyniesie wam już informację na temat życia Mellodie, przeszłości Erica i może tez kilku innych rzeczy. ;D
Także, życzę miłej lektury
Love ya,
agataa xx  

sobota, 8 sierpnia 2015

Już nie długo! :)

Nowy rozdział zostanie opublikowany najpóźniej za 23 sierpnia. :)

Muszę go napisać (mimo wszystko mam go w głowie),poprawić i poukładać. :D

Mam nadzieje, że poczekacie do tego czasu. ;*

A tak dla zabicia czasu jak wam się podoba "Drag me down"? Ja słucham jej na okrągło.

Love you guys!! ;*

Be patient! ;p

agataa xx

piątek, 10 lipca 2015

Nowy rozdział?

Hej wszystkim!
Nie wiem kiedy się pojawi nowy rozdział, ponieważ miałam małą aktualizację i usunęło mi wszystkie rozdziały oraz plan na następną część.
Informuję dopiero teraz, bo nie mogłam przypomnieć sobie hasła na pocztę. :d


Przepraszam za utrudnienia. Postaram się jak najszybciej nadrobić zaległości.




Pozdrawiam
agataa xx

środa, 22 kwietnia 2015

Rozdział 10 "Więzienie"

Więzienie o zaostrzonym rygorze, Manchester, dwa tygodnie wcześniej

Korytarzami budynku przemieszcza się starszy na oko pięćdziesięcioletni mężczyzna. Starał się o to widzenie od kilku dobrych miesięcy, ale dopiero teraz sąd udzielił mu na nie zgody. Wszedł do sali ze strażnikiem, który po chwili nalegania i nie wielkiej łapówce zostawił go wraz z młodym blondynem skutym kajdankami:
- Kogo to moje oczy widzą. Rayan Blue postanowił mnie odwiedzić. - kpiący głos więźnia echem odbijał się od pustych, szarych i odrapanych ścian:
- Mi też miło Cię widzieć, Eric. - odparł mężczyzna podobnym tonem dodatkowo przewracając oczami:
- Co pana do mnie sprowadza? - chłopak nie potrafił ukryć swojego zainteresowania przez co uśmiech na twarzy Rayana szybko się powiększył:
- Mam dla Ciebie pewną propozycję.
- Jaką? - Eric nieufnie zmarszczył brwi:
- Na początek może chciałabyś się czegoś dowiedzieć o Mellodie? - pytanie było tak banalne, że zbiło blondyna z tropu:
- Nie rozumiem. - pokręcił głową na potwierdzenie swoich słów, a w jego umyśle zaczął powstawać obraz dziewczyny. Pamiętał ją doskonale, mimo że nie wiedział jej już dwa lata.:
- Gdzie jest? - zapytał ignorując swoją wcześniejszą wypowiedź. Twarz mężczyzny wykrzywiła się w gorzkim uśmiechu:
- W Londynie, u Ilaya.
- Nie ma chłopaka, prawda?
- Nie wiem, nie kontaktuję się z nią, a z synem dawno nie rozmawiałem.
- Masz się tego dowiedzieć. - warknął Eric, mężczyzna prychnął:
- Teraz? - blondyn pokiwał głową: - zabrali mi telefon. - wzruszył ramionami: - Wrócę tu za tydzień i będę miał dla Ciebie informacje, a ty zastanów się nad moją propozycją.
- O co konkretnie chodzi? - zapytał
- O zemstę. - krótka odpowiedź i szybkie wtajemniczenie w część planu. Oczy chłopaka rozszerzyły się ze zdziwienia:
- Chcesz zabić własną córkę?! - spokojna twarz mężczyzny sprawiała, że chłopak nic nie rozumiał:
- Nie chcę jej zabijać - warknął przez zęby - mów ciszej, bo za siebie nie ręczę. - powiedział, a potem dodał: - Chcę żeby cierpiała tak jak ja, kiedy zginęła Ellie.
- Przecież to była jej matka, dlaczego myślisz, że nie cierpiała? - to nie miało sensu.: - Poza tym to ja ją zabiłem więc to mnie powinieneś się pozbyć.
- Ty jeszcze bronisz tej suki? - plunął Rayan: - Gnijesz przez nią w pierdlu, ale nie chcesz jej krzywdzić?
- Tego nie powiedziałem.
- W takim razie do zobaczenia za tydzień. Dobrze się zastanów nad odpowiedzią. - Blue wstał i nie czekając na odpowiedź wyszedł z sali widzeń.

Dom Ilaya, Londyn, tydzień później

Po domu brata Mellodie rozbiegł się dźwięk telefonu. W budynku znajdował się jedynie chłopak, gdyż jego dziewczyna była u sąsiadek, a siostra odkąd pogodziła się z El spędza z nią każdą wolną minutę. Dodatkowo przyjęła na siebie obowiązek pilnowania małego Jusa więc nie przesiaduje zbyt często w domu co bardzo cieszy Ilaya:
- Halo? - zapytał podnosząc słuchawkę.
- Cześć Ilay. - w telefonie zabrzmiał gruby głos mężczyzny, którego się nie spodziewał:
- Tata? Coś się stało?
- A musiało? - zapytał:
- Ymm nie, raczej nie. Tylko trochę się spieszę. Więc chcesz coś konkretnego? - W tym momencie drzwi do domu otworzyły się i do środka weszła siostra chłopaka wraz z Justinem:
- Chciałbym się dowiedzieć u Mell.
- U Mell? - Dziewczyna słysząc swoje imię popatrzyła na brata: - Wszystko dobrze.
- Z kim rozmawiasz? - wyszeptała:
- Znalazła kogoś? Nie przeszkadza ci? - głos ojca był naglący.
- Z Rayanem. - odpowiedział brunetce i zaczął rozmawiać przez telefon. Dziewczyna popatrzyła na niego przerażona i szybko zerwała połączenie. Ilay spojrzał na nią zaskoczony:
- O co chodzi?
- Jus - zerknęła na chłopca: - idź do mojego pokoju, zaraz przyjdę. - pokiwał głową i zniknął na górze:
- Czego on chciał? Dlaczego o mnie pytał? - była zdenerwowana i roztrzęsiona:
- Pytał co u ciebie?
- Dlaczego?
- Nie wiem mała. I nie bardzo rozumiem dlaczego przerwałaś połączenie.
- Jeśli jeszcze raz zadzwoni nic mu nie mów. Rozumiesz? - Mellodie denerwowała się coraz bardziej:
- Rozumiem, oczywiście, że rozumiem. Tylko dlaczego?
- On coś kombinuje. Czuję to i nie będą to dobre rzeczy. - Mężczyzna popatrzył na nią zdenerwowany:
- Po co miałaby coś kombinować?! - warknął: - To twój ojciec, a ty jesteś przewrażliwiona! - oczy dziewczyny rozszerzyły się w zdezorientowaniu.
"On ci nie wierzy" - umysł zaczął jej ciążyć. Zakręciło się jej w głowie:
- Sam w to nie wierzysz. - wyszeptała i pobiegła do pokoju, płacząc:
- Mell, Melly  - usłyszała głos Justina: - dlaczego płaczesz? - przytulił się do niej: - Nie płacz! Słyszysz? Bo ja też zacznę. - jak na zawołanie w oczach chłopczyka pojawiły się łzy:
- Nie Jussie. Nie płaczemy. - otarła mokre policzki: - pobawimy się w chowanego. - uśmiechnęła się i pogoniła chłopca, aby się schował.

Więzienie o zaostrzonym rygorze, Manchester, ten sam dzień

- I co z nią? - zapytał blondyn patrząc na wchodzącego do pomieszczenia mężczyznę:
- U niej wszystko dobrze. Dowiedziałem się, że znalazła sobie kilku dobrych znajomych, ale nie ma chłopaka. Szczerze mówiąc nie dziwi mnie to. - Eric uśmiechnął się: - A ty przemyślałeś moją propozycję? - pokiwał głową: - I? - Rayan uniósł brwi:
- Zgadzam się.
- Bardzo dobrze. - wstał i uścisnął mu dłoń: - Za tydzień będziesz już wolny. - dodał i wyszedł z sali. Po chwili chłopak znalazł się w swojej celi. Podszedł do obskurnego łóżka i z poszewki wyciągnął wyblakłe już zdjęcie dziewczyny, która śni mu się po nocach:
- Już niedługo się zobaczymy, Kochanie. - uśmiechnął się do zdjęcia. Następnie położył się i zamknął oczy powtarzając plan.

__________________________________________________________________________________
__________________________________________________________________________________

Dodaję nowy rozdział chociaż chyba nie powinnam. :d
Nie wiem już co robić... Trochę przyspieszam akcję i skończę tą część za około 5-6 rozdziałów.
To zależy od was.
Mam nadzieję na chociaż jeden komentarz.
Oraz podziękowania lecą do Anonimka i Wiktorii 1D.
Pozdrawiam xx



wtorek, 10 marca 2015

Pewna uwaga

Nie wiem czy ktoś tu jeszcze zagląda.  I szczerze mówiąc mam dość tego, że nikt nie komentuje.  Jest po 30 wejść w rozdział,  a tu nawet głupiej minki nie ma.  Więc napiszę tak jeśli do końca miesiąca nie będzie przynajmnie 3 komentarzy.  Opowiadanie zostanie zawieszone!! 
Tak więc wszystko zależy od was. 
Do dzieła kochani! xx




wtorek, 24 lutego 2015

Rozdział 9 "Wyzwania"


- No dobra chłopaki, któryś powie mi o co tutaj chodzi? - dochodziła 11 wieczorem, a El od prawie 2 godzin próbuje dowiedzieć się dlaczego wszyscy są w tak pogrzebowym nastroju:
- Coż - zaczął Niall- odwiedziliśmy dzisiaj Gemmę.
- I dlatego macie takie humory? Coś musiało się stać! - burknęła zdenerwowana
- No więc jak już wiesz moja siostra mieszka z Ilay'em. - wytłumaczył Harry. El jeszcze go nie poznała, ponieważ od niedawna pracuje z chłopakami, a z Gemmą spotykała się ostatnio bardzo rzadko.
- O Boże. Pokłócili się, albo zerwali?
- Co nie, nie u nich wszystko dobrze.- zaprzeczył Loczek.
- No to ja już nic nie rozumiem.- westchnęła opierając się o kanapę.
- Do Ilay'a przyjechała siostra.- dodał.
- Ładna? Lou zakochałeś się?
- W Mellodie? Boże broń.- prychnął, a oczy dziewczyny rozszerzły się:
- Czy to jest to o czym myślę w tym momencie? - spytała, a Louis kiwnął głową na co dodała: - Muszę do nich jechać?
- Co? Po cholerę? - warknął zdenerwowany brunet.
- No nie wiem, może żeby ją przeprosić? - odwarknęła mu. Tak, że zaczęli się kłócić.
- Spokój!- krzyknął zdenerwowany Liam.- El nie chcę być niegrzeczny, ale po co przyjechałaś?
- A no tak. Paul jeszcze nie dzwonił? - spytała
- A powinien? - Louis zmarszczył brwi. Dziewczyna westchnęła:
- Ja tak dłużej nie mogę.- chłopak nie zrozumiał więc nadal patrzył na nią pytająco: - Chodzi mi o nasz związek mam dość oszukiwania wszystkich i samą siebie, dlatego zadzwoniłam do Paula i powiedziałam mu, że kończę z tym. Miał do ciebie zadzwonić i poinformować co i jak ma się odbywać.
- Ale... - zaczął brunet jednak nie wiedział co ma jeszcze powiedzieć z jednej strony przyznał jej rację no, no w końcu ile można udawć miłość w sumie trochę podziwiał El wytrwała z nim prawie trzy lata. Z drugiej jednak strony nie podobało mu się bycie singlem tak miał spokój, a fanki nie niepokoiły go tak bardzo jak Harry'ego i Niall'a. Pokiwał jedynie głową zgadzając się z dziewczyną: - Jutro pojedziemy do Paula i wszystko ustalimy.- stwierdził.
- Dobra, a później pojedziemy do Gemmy.- dodała z uśmiechem: - Zdania nie zmienie - warknęła wstając z fotela: - idę spać i wam radzę zrobić to samo.- Zniknęła na schodach, po chwili chłopaki też się rozeszli do swoich pokoi i pozasypial.

"Kolejny dzień mojej marnej egzystencji"- mruknęła w myślach Mell podnosząc się z łożka. Wczorajszy dzień nie należał do najlepszych i mimo, że nie ona zawiniła czuła wyrzuty sumienia. Wzięła szybki prysznic ubrała pierwszy lepszy strój jaki wpadł jej w ręce składający się z szarych dresów i czarne wkładanej przez głowę bluzy po czym zeszła na dół w celu zrobienia śniadania. Nie miała zamiaru wychodzić dzisiaj z domu chciała zaszyć się w jakimś pomieszczeniu jak najdalej od wszystkich ludzi. Nie spodziewała się spotkać w salonie nikogo, a już napewno nie JĄ. El siedziała na fotelu niecierpliwie stukając nogą o podłogę przez co Mell miała nadzieję na wycofanie się z niego niezauważona jednak nie udało się. Bo wpadła na coś, a raczej na kogoś tyłem. Gdy odwróciła się ujrzała twarz Louis'a przez co przeklęła w myślach:
- Co ty tu robisz? - warknęła
- Przywiozłem El, nie przejmuj się nie długo sobie pójdę. Tylko musisz z nią pogadać.- wzruszył ramionami. Mell wywróciła oczmi, ale spełniła prośbę chłopaka i wróciła do salonu tym razem zwracając na siebie uwagę szatynki, która widząc ją odrazu do niej podbiegła i mocno ją przytuliła:
- Tęskniłam.- słowa te podziałały na Mell jak maść na bolące rany. Mocniej przyciągnęła do siebie dziewczynę szeptając słowa przeprosin. Żadna nie miała zamiaru przerwać tej chwili jednak Louis robił się coraz bardziej niecierpliwy:
- Skończyłyście? Możemy już jechać? - wywarczał na co obie się od siebie oderwały:
- Jedź.- odpowiedziała El:- My mamy trochę rzeczy do nadrobienia. Zostaję tutaj na noc. Jeśli nie masz oczywiście nic przeciwko.- ostatnie słowa skierowała do brunetki, która z uśmiechem przytaknęła. Wściekły chłopak wyszedł z domu siostry Harrego i wsiadł do auta nie zwracając uwago na tłum paparazzich kręcących się wokoło.
- Ludzie nie będą się dziwić, gdy zerwiemy.- pomyślał podczas odpalania silnika. Dziewczyny natomiast zasiadły w salonie zalewając się coraz to nowszymi historiami i mimo, że Mell nie jest w stanie zaufać innym z El nie miała najmniejszych problemów. Znały się przecież od dziecka. Po raz drugi opowiedziała swoje wspomnienia próbując hamować łzy jednek bez skutku:
- To moja wina.- wyszeptała Eleanor z mokrymi oczami tuląc do siebie dziewczynę, na co ta zmarszczyła brwi:
- Co ty pierdolisz? To tylko i wyłącznie moja wina. Żadnego ale.- dodała widząc, że tamta chce coś powiedzieć. Około siódmej wieczorem do domu wróciła Gemma, a chwilę po niej także i Ilay. Wieczór minął Mell w dobrym towarzystwie, świetnym humorze i co najważniejsze bez strachu.

Dwa tygodnie później:
Mellodie coraz częściej się uśmiechała, złapała wspólny język z dziewczynami, a także z chłopakami. Cóż może nie ze wszystkimi, bo z Louisem nadal nie rozmawia, ale z resztą całkiem nieźle się dogaduje. Siedziała właśnie w swoim pokoju razem z El gadając o jej zerwaniu z brunetem, od tygodnia jest to temat mediów co trochę denerwuje Eleanor , gdyż nie może nomalnie spotkać się ze swiom prawdziwym chłopakiem, gdy do pokoju wpadł Harry:
- Puka się. - westchnęła dziewczyna, ale widząc wyraz jego twarzy odrazu zerwała się z łóżka. - Chcesz pogadać? - pokiwał głową, na co El wyszła z uśmiechem z sypialni całując ówcześnie dziewczynę w policzek. Drzwi się zamknęły, a Mell poklepała miejsce obok siebie:
- Chodzi o Cassie, prawda? - chłopak nie odpowiedział co uznała za zgodę, więc zaczęła się śmiać:
- Z czego się śmiejesz? - zapytał zdziwiony, a ta tylko wskazała na niego palcem, prychnął: - Ładna z ciebie przyjaciółka. - odrazu poskutkowało:
- Śmieje się, bo nie rozumiem o co ci chodzi tyle czasu już łazisz za mną pytając o nią, dlaczego jej nigdzie nie zaprosisz?
- Boję się.- wyznał, zagryzając wargę. Uniosła brwi:
- Czego?
- Co jeśli odmówi, poza tym i tak nie wiem, gdzie miałbym ją zabrać. - mruknął wdzięczny, że Mell nie popatrzyła na niego krzywo:
- Posłuchaj Harreh, jeśli nie spróbujesz nigdy się nie dowiesz, a ja jestem pewna, że się zgodzi.
- Ale gdzie ja miałbym ją zabrać?
- Cassie nie jest dziewczyną, która leci na kasę, więc nie zabieraj jej do jakichś drogich restauracji będzie się tam czuła nieswojo, wybierz miejsce, gdzie będzie trochę ludzi, chociażby kino tylko pozwól jej wybrać film - pogroziła mu palcem - a potem idź z nią do pizzerii albo jakiejś nie drogiej kawiarenki. - uśmiechnęła wiedząc, że mu pomogła.
- Jesteś najlepsza.- cmoknął ją w policzek i wyszedł z pomieszczenia. Miała zrobić to samo, gdy do pokoju wleciał blondyn, a ona znów zaczęła się śmiać. Niall posłał jej zdziwione spojrzenie:
- Z czego się śmiejesz? - zapytał, czym jeszcze bardziej ją rozbawił:
- Chodzi o Sam, prawda? - odparła pytaniem ignorując go. Pokiwał głową nadal nie do końca pewny jej powodu śmiechu:
- Harry tu był. Nieważne - dodała widząc, że nadal nic nie rozumie:
- Więc o co chodzi dokładnie?
- Nie wiem gdzie mogę zabrać Sam. - posłał jej smutne spojrzenie. Niall w przeciwieństwie do Harry'ego zaprosił już dziewczynę, ale nie miał żadnego pomysłu dokąd ją wziąć.
- Nie musisz jej brac daleko. - usmiechnela sie, a chlopak popatrzyl na nia niczego nie rozumiejac: - Sam to romantyczna dusza - wyjasnila powoli: - Zrob kolacje w domu, zagraj piosenke i jest twoja, chociaz nawet bez tego jest. - jej usmiech stal sie jeszcze szerszy widzac zrozowione policzki Nailla:
- Dziekuje, nawet nie wiesz jak mi pomoglas. - Mowiac to przytulił dziewczyne mocno po czym wyszli razem z jej pokoju. Zeszli do salonu, gdzie siedziala reszta przyjaciol. Dziewczyna ze smiechem wskoczyla na kanape kolo Zayna i Liama:
- Co robimy? - zapytala Mulata. Siedzieli w szostke, bo Ilay byl obecnie na jakims spotkaniu, a dziewczyny pojechaly na zakupy. Oczywiscie wyciagaly Mel, ale ta nie chciala z nimi jechac tlumaczyla sie brakiem srodkow finansowych i pomimo, ze byla to prawda, nie do konca o to jej chodzilo:
- Mielismy zaczac grac w Fife - z rozmyslan wyrwal ja glos wczesniej pytanego chlopaka:
- Fife? - oczy sie jej zaswiecily: - Moge zagrac?
- Wlasnie mielismy tworzyc pary.
- Swietnie to ja chce pierwsza.
- Chyba przegrac - uslyszala burkniecie Louisa
- Chcesz sie zmierzyc? - pomachala mu kontrolerem przed nosem, a chlopak parsknal smiechem:
- Nie wiesz kogo wyzywasz. Jedyna osoba, ktora potrafi mnie pokonac jest Ilay - na twarzy dziewczyny wyrosl tajemnieczy usmiech:
- To co ci szkodzi? - uniosla brew wiedzac, ze udalo sie jej go przekonac. Chlopak zlapal jostik i zaczela sie gra.
_______________________________________________________
Wielki (albo i nie) powrót :D
Rozdział 9 za nami, a jeśli się bardzo postaracie i skomentuje to każdy kto przeczytał to dodam 10 jeszcze w tym tygodniu jeśli nie następny pojawi się dopiero w połowie marca. Przypominam o oddawaniu głosów w ankietach :)
Przepraszam za błędy, ale nie bardzo mam jak wszystkie poprawić, gdyż dodaję rozdział z tabletu. ;p
Do następnego, buziaczki :**
agataa ;D

poniedziałek, 2 lutego 2015

Cześć wszystkim :)

Nie wiem kiedy pojawi się nowy rozdział, ponieważ muszę poważnie przemyśleć czy go całkiem nie pozmieniać :) Bo no cóż nie oszukuję was niedługo poznacie historię Mel i nie jestem pewna czy nie za szybko to wszystko się dzieje. Mogę rozkręcić tak, że w każdej chwili się wszystko skończy. Dodatkowo z prawej strony bloga są dwie ankiety, prosiłabym, aby każdy kto czyta je skomentował. :) I jeszcze jedno pytanie wolicie szczęśliwe zakończenia? ;D



__________________________________________________

Tak przy okazji składam spóźnione życzenia dla Harry'ego. ;D
Mam nadzieje, że nie będzie miał mi nikt tego za złe. ;P
Tak więc Harry: wszystkiego najlepszego, dużo zdrowia, szczęścia i w karierze i w miłości, spełnienia marzeń twoich i naszych ( przyjazd do Polski nie jest taki zły, na pewno nikt Was tu nie pogryzie ;D) oraz spełnienia marzeń i 100 długich pełnych niespodzianek lat życia. Jeszcze raz wszystkiego co najlepsze.


piątek, 16 stycznia 2015

Rozdział 8 "Louis"


Zwróciła na siebie uwagę, ponieważ w ciszy, która panowała w pomieszczeniu można było usłyszeć nawet własne myśli. To właśnie ona przerwała tę nicość:
- Mógłby mi ktoś wytłumaczyć: co tu się wydarzyło? - nikt nie kwapił się do odpowiedzi. W końcu jednak Zayn postanowił coś powiedzieć:
- Kiedy Cass zniknęła na górze chłopaki zaczęliśmy zastanawiać się dlaczego tak uciekłaś - mówił powoli ostrożnie dobierając słowa: - No i tak od słowa do słowa Harry palnął coś głupiego Louis zaczął go gonić, ten się potknął i wylądował na podłodze. Potem już wiesz co się stało. Tylko skąd wiedziałaś co robić? - spytał marszcząc brwi.
- Cóż zanim się tu przeprowadziłam studiowałam medycynę - odparła cicho sprawiając, że wszyscy gapili się na nią jak na ufo zmarszczyła nos w wyrazie konsternacji: - O co chodzi?
- Studiowałaś? - spytal Ilay - Myślałem, że Rayan nie...- przerwał widząc zaciśnięte powieki dziewczyny. Chciała coś odpowiedzieć, ale nie wiedziała co. Jedyna, rzecz jaka przeszła jej przez gardło był cichy jęk a następnie dwa słowa: - Idę spać. - Uciekła z salonu, aby zamknąć drzwi do swojego pokoju tak szybko jak tylko potrafiła.
Reszta siedziała chwilę zszokowana:
- Ktoś może mi powiedzieć o co jej chodzi? - zapytała Gemma: - Ilay ty coś musisz wiedzieć w końcu jesteś jej bratem - skierowała te słowa do chłopaka siedzącego obok niej. Brunet przymknął powieki i wziął głęboki oddech:
- Ja...- zaczął niepewnie - nie mogę wam powiedzieć. To sekret Mellodie i póki ona nie stwierdzi, że może wam zaufać nic nie powie, a ja i tak znam tylko część historii. - mruknął smętnie, po czym dodał: - Jest już trochę późno lepiej będzie jak wszyscy sobie pójdziecie. - nikt nie zaprzeczył wręcz przeciwnie znajomi posłuchali i bez słowa ruszyli do wyjścia. Odprowadziła ich Gemma, która najdłużej żegnała się z bratem. Była bardzo wdzięczna siostrze swojego chłopaka za wszystko co zrobiła i zrobiło jej się bardzo ciepło na sercu za to, że mu pomogła pomimo tego, że go nie znała. Wróciła do salonu, gdzie spotkała Ilay'a. Chłopak siedział na kanapie z głową ukrytą w dłoniach. Gemma widząc załamanego ukochanego od razu go przytuliła. Ten wtulił się w ciało dziewczyny bez żadnych zastrzeżeń:
- Przepraszam - wymruczał, Gemma spojrzała na niego zdziwiona:
- Za co mnie przepraszasz?
- Za wszystko, głownie za wyrzucenie z domu naszych przyjaciół.
- Nie musisz przepraszać przecież nic złego nie zrobiłeś, a trochę racji miałeś. Musimy odpocząć. To był ciężki dzień.- Ilay pokiwał głową i podniósł się powoli, a następnie wraz ze swoją dziewczyną udał się do sypialni.

Harry, Liam, Zayn i Niall siedzieli w salonie swojego domu i dyskutowali na temat nowo poznanej dziewczyny, natomiast Louis wchodził właśnie do pomieszczenia po zaparkowaniu samochodu w garażu. Usiadł na jednym z wolnych foteli i przymknął powieki:
- Lou - zaczął Harry - skąd znasz Mellodie?- Brunet zmarszczył brwi i otworzył oczy:
- To przyjaciółka El. Poznaliśmy się jakoś na początku naszej kariery, gdy pojechałem z nią i Abby do Manchesteru.
- No dobrze, ale ona coś mówiła o nie zbyt miłej historii.- powiedział cicho Niall.
- Cóż bo nasze poznanie jak i późniejsze stosunki do najlepszych nie należą. Zresztą sami widzieliście.- Louis uniósł do góry kąciki ust przypominając sobie Mell trzy lata temu:


Rozłoszczony brunet stał przed wejściem kawiarni, do której weszła Abby:
- Zostań tutaj.- powtarzał pod nosem słowa dziewczyny.- Jak do psa.- chodził w tę i z powrotem jakby to mogło mu pomóc. Przystanął przed drzwiami i zapatrzył się na nie, nie zauważając wychodzącej brunetki z kubkiem gorącej kawy w ręku. Ta szukając w torebce grającego telefonu także nie zwróciła uwagi na chłopaka w wyniku czego wpadła na niego rozlewając gorący napój na ubranie nastolatka. Od razu podniosła głowę i zaczęła przepraszać, ale brunet był zbyt wściekły, żeby zwracać uwagę na jakiekolwiek słowa skierowane w jego stronę. Złapał dziewczynę za gardło i przydusił, przyciskając drobne ciało do ściany w rogu budynku tak, że nikt ich nie widział:
- Czy ty wiesz co właśnie zrobiłaś?- warknął:
- Ja...- zaczęła przestraszona, ale nie dane jej było skończyć:
- Czy ty wiesz kim ja jestem?- potrząsnął nią, odważyła się podnieść głowę przez co ich oczy się spotkały. Błękit jego oczu przez chwilę zahipnotyzował dziewczynę, ale szybko się otrząnęła i zlustrowała go szybkim wzrokiem. Mimo kaptura na głowie poznała chłopaka. Był to Louis Tomlinson chłopak jej przyjaciółki. Za każdym razem, gdy rozmawiały przez telefon czy Skype'a ich tematem, a raczej tematem El w późniejszym czasie stawał się właśnie on:
- Zapytam jeszcze raz.- nastolatek zacisnął mocniej ręce na jej ramionach przez co syknęła: - Wiesz kim jestem?!- dziewczyna pokiwała szybko głową:
- Louis!- dźwięczny dziewczęcy głos wyrwał chłopaka z letargu. Puścił brunetkę, która upadła na ziemię i szybko odwrócił się do dziewczyny idącej w jego kierunku:- Co wy tutaj robicie? I kim ona jest? - spytała uważnie przyglądając się swojemu chłopakowi.
- To...- urwał i wzruszył ramionami: - Nie znam jej. A co do drugiego pytania... cóż tłumaczyłem jej, że na mnie się kawy nie wylewa.- podszedł do Abby i zabrał kubek ze swoim zamówieniem przelotnie całując szatynkę przelotnie w usta. Zdziwiona zachowaniem Louisa, Mell próbowała się podnieść, ale zachwiała się na nogach i znów upadła:
- Miałeś atak agresji?- zapytała i podeszła do dziewczyny wyciągając dłoń:- Jak się nazywasz?- druga dziewczyna podniosła powoli swój nieufny wzrok na sylwetkę przed nią nic nie mówiąc:- Spokojnie chcę ci pomóc tylko powiedz jak się nazywasz.- posłała jej szczery uśmiech:
- Jestem Mellodie. Mellodie Blue. - Chłopak słysząc nazwisko dziewczyny zachłysnął się powietrzem.
- El mnie zabije.- przeleciało mu przez myśl.


Z zamyślenia wyrwał go głos Niall'a:
- Chciałeś ją pobić? Za to, że wylała na ciebie kawę? Pojebało cię?
- Sami dobrze wiecie, że na początku naszej kariery miałem mały problem z agresją.
- Tak, ale nigdy nie okazywałeś jej w kierunku dziewczyny, nawet El, której zachowanie czasmi przyprawiało o chęć mordu.- stwierdził Harry. Louis chciał już się obronić, ale przerwał mu dzwonek do drzwi więc powiedział tylko:
- Otworzę.- i zniknął w holu. Podszedł do drzwi i otworzył je, a zdziwienie na jego twarzy było tak wielkie, że nawet ślepy by je zauważył:
- Co ty tutaj robisz? - spytał, marszcząc brwi.
- Niespodzianka! - krzyknęła uradowana brunetka rzucając się na szyję swojemu "chłopakowi", a za nimi zaczęły błyskać lampy aparatów. Już nie potrzebował odpowiedzi, chociaż nic nadal nie rozumiał, w końcu dziewczyna miała przyjechać dopiero za dwa tygodnie. Wciągnął więc ją do środka i zamknął za sobą drzwi.
___________________________________
Dodaję kolejny rozdział ;D Mam nadzieję, że wam się spodoba. :* Proszę o opinie w komentarzach. :)

Liebster Awards cz.2

Drugą nominację otrzymałam od Grace Ellen z love a little better.


1. Ulubiona książka?
2. Ulubiony owoc?
3. Twoje drugie imię?
4. Gorąca czekolada vs. kakao?
5. Co sądzisz o Taylor Swift?
6. Twoje życiowe motto?
7. Wierzysz w istoty nadprzyrodzone?
8. Wiążesz swoją przyszłość z pisaniem FF?
9. Ulubiony cytat?
10. Piosenka przy której się wzruszasz?
11. Twoje ulubione zajęcie?



Odpowiedzi:

1. 50 twarzy Graya :P
2. Banan
3. Top secret ;p
4. Czekolada :)
5. Nic do niej nie mam. :D
6. Umiesz liczyć, licz na siebie
twoje szczęście innych je*ie.
7. Yep! :)
8. Jeśli będziecie chcieli to czytać to może coś uda mi się coś jeszcze wymyślić ;)
9. "Nie trzeba wierzyć w cuda,
Wystarczy wierzyć w siebie,
Możesz osiągnąć wszystko
musisz tylko to wiedzieć."
10. Jest takich kilka :)
11. Uwielbiam czytać. :D


Serdecznie dziękuję za obie nominacje. Naprawdę się nie spodziewałam. :)
Mam nadzieję że się nie obrazi nikt jeśli nikogo nie będę nominowała bo to naprawdę trudna decyzja, a ja osobiście czytam zbyt wiele blogów, aby wybrać te najlepsze. :D

Liebster Award cz.1 :)

Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach
 za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów,
więc daje możliwość ich rozpowszechnienia.



Zasady:
1. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań od osoby, która cię nominowała.
2. Trzeba zadać 11 swoich pytań pod nagrodą LA.
3. Następnie trzeba nominować 11 blogów, których właścicieli informujesz.
4. Nie wolno nominować bloga, który cię nominował.
Nominację otrzymałam od:
- Angel Power z Unearthly od której dostałam następujące pytania:




1. Co było motywacją do pisania opowiadania?
2. Jakie jest twoje największe marzenie z dzieciństwa?
3. Jeśli byłabyś na księżycu, co byś powiedziała jako pierwsze? :D
4. Jakie masz talenty?
5. Twoja jedna sytuacja z życia, w której chciałabyś się znaleźć jeszcze raz?
6. Jaka to piosenka, od której jesteś uzależniona lub słuchasz jej najczęściej?
7. Moment w życiu, który wolałabyś zapomnieć?
8. Masz jakieś zwierzaki?
9. Ulubiony film zagraniczny i ulubiony polski?
10. Częściej siedzisz na komputerze, czy telefonie?
11. Cieszysz się ze Świąt?
A to moje odpowiedzi i bardzo przepraszam za to że tak późno odpowiadam, ale nie miałam wcześniej okazji :D


1. Hmm... Chyba moja wyobraźnia oraz chęć podziału się nią ze wszystkimi.
2. Zostać aktorką, ale to się nie spełni :P
3. O matko, ale ta Ziemia jest mała :D
4. Denerwowanie ludzi mi wychodzi i gubienie wszystkiego co mi jest potrzebne.
5. Całkiem chciałabym się cofnąć całkiem do dzieciństwa.
6. Far away - Nickelback <3
7. Pierwsza klasa gimnazjum
8. Niestety nie :\
9. Z zagranicznych to chyba Bad Boys, a polskich Zróbmy sobie wnuka. :D
10. Telefon, właśnie z niego piszę i jest trochę nie wygodnie. :)
11. Trochę późno, ale tak cieszyłam się. :D


Nominacje i moje pytania podam w drugim poście. :D