środa, 12 listopada 2014

Rozdział 6 "Znajomi"


Where did I go wrong, I lost a friend
Somewhere along in the bitterness
And I would have stayed up with you all night
Had I known how to save a life
The Fray ~ How to save a life


Przyglądał jej się była tego pewna, czuła jego wzrok na sobie więc nie pozostawała mu dłużna i też mu się przyglądała. Po chwili zdała sobie sprawę, że gdzieś już go widziała, a zastanawiając się dłużej miała już tego pewność. Zerwała kontakt wzrokowy z chłopakiem i nie zważając na rozmowy reszty towarzystwa zaczęła bawić się swoim telefonem. Przeglądając zdjęcia natrafiła na jedno, które przedstawiało niewysoką śliczną szatynkę przytulającą się do tego właśnie chłopaka:
- Louis - wyszeptała patrząc na niebieskookiego zmrużonymi oczami,
- Już myślałem, że mnie nie poznałaś - powiedział najwyraźniej ucieszony.
- To raczej nie byłoby możliwe zważając na to w jaki sposób się poznaliśmy. Nie uważasz ?
- Tak, ale też nie rozpoznałaś mnie od razu. - uśmiech na jego twarzy nie malał ani o centymetr przez co jej ciałem wstrząsnął dreszcz.
- Skrycie myślałam, że to, że wydajesz się być znajomy jest nieprawdą, ale niestety. - wzruszyła ramionami i odwróciła wzrok przez co zauważyła zaciekawione twarze skierowane w ich stronę:
- Wy się znacie ? - spytał Ilay, a w jego głosie było słychać autentyczne zdziwienie.
- Niestety - mruknęła jego siostra próbując nie patrzeć w stronę Louisa.
- A moglibyśmy wiedzieć skąd ? - tym razem pytanie padło z ust Gemmy, a odpowiedzi udzielił jej Lou:
- To dość długa historia. - powiedział wyraźnie rozbawiony, a dziewczyna prychnęła pod nosem:
- Gdzie masz swoją przyjaciółkę? - zadanie tego pytania kosztowało ją wiele, bo Eleanor była kiedyś także jej przyjaciółką.
- Jest w Mediolanie na jakimś pokazie mody wróci niedługo. - odparł, a jego uśmiech trochę się zmniejszył. Dziewczyna nic nie mówiąc kiwnęła głową i wróciła do rozmyślań. Wiedziała na temat związku przyjaciółki o wiele więcej niż by chciała. Przez głowę przeszło jej wspomnienie:

16-letnia szatynka siedziała w salonie swojej najlepszej przyjaciółki popijając herbatę i czekając aż zejdzie z piętra. Podobno chciała jej coś powiedzieć. Znały się od zawsze i o wszystkim sobie mówiły, ale El niedawno wyjechała do Londynu gdzie wiodła szczęśliwe życie jako modelka u boku jednego z najbardziej rozchwytywanych chłopaków w tamtym okresie. Poznała go nawet trochę za dobrze i mimo szczęścia przyjaciółki nie popiera jej entuzjazmu. Po chwili w pomieszczeniu pojawiła się Eleanor z nikłym uśmiechem na ustach. Brunetka czując nagłą potrzebę rozmowy odezwała się:
- Chciałaś mi coś powiedzieć?
- Tak. Ale najpierw powiedz mi co o nim sądzisz?
- O kim? - spytała zbita z tropu.
- No o Lou. - odparła jakby to było oczywiste no, bo w sumie było tylko nie dla brunetki. Przez chwilę milaczała odezwała się dopiero widząc ponaglające spojrzenie przyjaciółki:
- Nie wiem co o nim sądzić. - zaczęła - Trochę mnie przeraża myśl, że masz z nim mieszkać pod jednym dachem nie wygląda na grzecznego chłopaka. - dodała cicho spuszczjąc głowę. Nagle jej palce wydały się bardzo interesujące. W końcu ich pierwsze spotkanie noe wyglądało najlepiej.
- Twierdzisz, że on jest niebezpieczny? - prychnęła El - On jest moim przyjacielem, a ty nie masz prawa tak twierdzić skoro go nie znasz.
- Ja tylko wyrażam swoje zdaniem o które mnie prosiłaś. - odparła urażona po czym westchnęła głęboko. Nie mogła jej powiedzieć o ataku który miał miejsce niespełna 2 godziny temu:
- Martwię się o Ciebie. - Elka wywróciła oczami po czym wściekłym wzrokiem zmroziła przyjaciółkę, która jeszcze powiedziała:
- Myślałam, że jesteście parą, a nie przyjaciółmi. Przynajmniej tak twierdzą gazety.
- Bo to dla gazet i telewizji prawda, ale w prawdziwym życiu tylko się przyjaźnimy.
- Skoro tak mogę ci powiedzieć, że - urwała nie dokońca wiedząc jak ubrać w słowa to co dokładnie widziała.
- Że? - zniecierpliwiła się szatynka.
- Ummm... on cię zdradza?- bardziej zapytała niż stwierdziła
- Wyjdź! - El wskazała po chwili na drzwi, a gdy zauważyła, że Mel nie wstaje krzyknęła głośniej - Wynoś się z mojego domu!

Słowa te dzwięczały jej w uszach jak denerwująca muzyka, która nie chce wylecieć i dopiero po chwili zorientowała się, że wszyscy się jej przyglądają:
- Mel czy ty nas wogóle słuchasz ? - spytała się Samantha. Dziewczyna tak się zamyśliła, że nawet nie zuważyła przybycia sąsiadek.
- Przepraszam -  cicho - pytaliście mnie o coś?
- Tak - stwierdził blondyn - pytaliśmy czy wpadniesz na nasz koncert.
- Koncert? Ja? Kiedy? - zmarszczyła brwi
- W piątek o 18. - odpowiedź padła z ust Tomlinsona przez co dziewczyną wstrząsnął prąd, a na jego twarzy wyrósł chytry uśmieszek, który strasznie przypominał jej przeszłość.
 
________________________________________________________________________________
 
No i szóstka za nami. :D
Mam nadzieję, że się podoba i wyrazicie swoje opinie w komentarzach. ;D
Do następnego,
agataa ;*