sobota, 11 października 2014

Rozdział 5 "One Direction"


Po zakupie sukienek co zajęło prawie godzinę, bo Sam nie chciała wyjść dopóki wszystkie nie dokonają zakupu. Najgorzej miała Mel, bo nie posiadała zbyt wiele swoich oszczędności, a kupno jakiejkolwiek rzeczy był ponad jej możliwości. Dziewczyna widziała wiele pięknych sukienek i w duchu dziękowała Bogu, że nie znalazła nic dla siebie. Z centrum wyszły dobrze po 4, na dworze już się rozpogodziło i było wystarczająco widno, aby Mela przestała mamłać sweter w rękach ze strachu. Zebrała się na delikatny uśmiech i zajęła miejsce z tyłu w samochodzie Gemmy. W pojeździe panowała ogólna radość dziewczyny plotkowały, śmiały się i śpiewały pojedyncze teksty piosenek puszczanych w radiu, tylko Mel siedziała i wpatrywała się przed siebie beznamiętnie i nie zwracała na nic uwagi. Dopiero gdy czyjaś ręka zamachała jej przed oczami, zamrugała szybko i przeniosła wzrok na rudą dziewczynę, która siedziała obok i wpatrywała się w brunetkę.
- Wszystko wporządku ? - pytanie padło z ust Cassie, której oczy świeciły się z troską.
- Yhym - mruknęła lekko zdziwiona zainteresowaniem ze strony tej dziewczyny, gdyż ta jeszcze kilka godzin temu nie pałała do niej sympatią.
- Na pewno ? - dopytywała się, ale nie uzyskła odpowiedzi, ponieważ podjechały właśnie pod mieszkanie i Mel wyleciała z samochodu jak z procy i wbiegła do domu, a następnie do swojego pokoju zamykając drzwi na klucz. Zszokowane przyjaciółki popatrzyły po sobie, a następnie rozstały w milczeniu. Gemma obiecała sobie, że jak tylko zaniesie nowe rzeczy do pokoju porozmawia sobie z siostrą Ilay'a. Weszła do domu i zamknęła drzwi wejściowe, a następnie udała się do swojej sypialni, którą dzieliła z Ilay'em i zostawiła tam swoje ubrania. Już miała iść do Mellodie, gdy uznała, że lepiej przyjdzie do niej z herbatą. Odwróciła się więc do kuchni, zrobiła to co miała zrobić i znów wróciła na górę. Zapukała do drzwi dziewczyny nogą, bo ręce miała zajęte, ale nie uchyliły się one odłożyła wiec kubki i naparła na klamkę, lecz drzwi nadal nie drgnęły:
- Mell otwórz chcę porozmawiać. - powiedziała cicho dziewczyna do zamkniętego prostokąta.
- Ja nie mogę, proszę zostaw mnie w spokoju. Idę spać, jestem zmęczona. - usłyszała zza nich.
- Skoro tak to weź chociaż herbatę, zostawię Ci ją pod drzwiami. - Gemma wzięła jeden z kubków i zeszła na dół, gdzie po chwili sama zasnęła.

Tydzień później:
Gemma nie rozpamiętywała zdarzenia sprzed siedmiu dni co bardzo cieszyło Mellodie. Brunetka siedziała teraz w salonie z dziewczyną i oglądały jakiegoś wyciskacza łez, którego tytułu żadna nie pamiętała, a i tak się popłakała. W pewnym momencie otworzyły się drzwi do domu, ale ani jedna, ani druga nie ruszyła się z miejsca, aby zobaczyć kto przyszedł. Dopiero śmiechy z korytarza, a następnie twarze w salonie, które nie były dokońca znane Mell przywróciły na ziemie obie dziewczyny. Oprócz Ilay'a i Harry'ego, którego widziała jedynie na zdjęciach nie kojarzyła nikogo, przynajmniej nie odrazu. Przetarła mokre policzki i zwilżone oczy po czym usiadła wygodniej na kanapie uśmiechając się delikatnie. Ciszę przerwał Ilay, który widząc zaczerwienione twarze najbliższych mu osób trochę sie przestraszył:
- Wszystko dobrze ?
- Tak. Dlaczego pytasz ? - odparła Gemma z szerokim uśmiechem witając się z chłopakiem, bratem i jego przyjaciółmi.
- Bo wyglądacie jakbyście płakały. - odparł troskilwie spoglądając to na siostrę to na dziewczynę.
- Bo płakałyśmy - powiedziała, a widząc jego minę dodała: - Przez jakiś durny film. Co tak stoicie siadajcie. - jak na zawołanie wszyscy zajęli miejsca. Mellodie siedziała z boku przyglądając się wszystkim uważnie. Najpierw zlustrowała wzrokiem bruneta z loczkami, który był podobno najmłodszy z całego towarzystwa. Dziewczyna musiała przyznać, że jest przystojny i straszenie się zdziwła, gdy uświadomiła sobie, że Cassie mówiła, że on nie ma dziewczyny. Następnie przerzuciła wzrok na chłopaka z blond włosami. Uśmiechnęła się widząc niewielkie odrosty u czubka głowy. Miał swój własny styl i wiedziała, że musi się podobać dziewczynom. Kolejno wzrok padł na mulata o pięknych brązowych oczach i dziewczyna była prawie pewna, że one juz są przez kogoś zarezerwowane, ponieważ chłopak co chwilę uśmiechał się do telefonu. Obok mulata siedział podobny do niego chłopak, miał też śliczne brązowe oczy i dłuższe włosy w tym samym kolorze natomiast na twarzy szeroki uśmiech, który powaliłby zapewne nawet najładniejszą dziewczynę w okolicy. Na ostatnim wzrok Mell zawisła trochę dłużej. Przystojny szatyn z niebiesko-szarymi oczami kogoś jej przypominał. Zdała sobie sprawę, że chłopak również się jej przygląda z charakterystycznym uśmiechem, przez który sie lekko wdrygnęła. Przypominał jej o czymś, a raczej o kimś kogo już dawno chciała zapomnieć, ale nie mogła. " Musisz być twarda " - podpowiedziała podświadomość dziewczyny. Wpatrywała się w niego jeszcze przez chwilę starając się nie okazywać strachu. Kolejną ciszę przerwał tym razem Harry:
- My się chyba jeszcze nie znamy - przybrał uwodzicielski ton głosu, który rozbawił brunetkę, co za wszelką cenę chciała ukryć: - Harry jestem - wystawił dłoń, którą ujęła i również się przedstawiła:
- Mellodie.
- Hmm... śliczne imię dla ślicznej dziewczyny - posłał jej czarujący uśmiech i ucałował dłoń jak prawdziwy dżentelmen, co zawstydziło lekko brunetkę, która spuściła głowę, aby nikt nie zauważył wypieków na twarzy. Usłyszała chichot chłopaka i poczuła chłód gdy puścił jej dłoń, co sprawiło, że posmutniała, ale po chwili podszedł do niej mulat, który z uśmiechem się jej przedstawił:
- Nazywam się Zayn - i również podał jej dłoń. Uścisnęła ją powtarzając swoje imię. Następnie znalazł się przy niej drugi chłopak z brązowymi oczami i także poznała jego imię, a nazywał się Liam. Popatrzyła na blondyna, który siedział z głową w chmurach:
- A ty sie nie przedstawisz ? - spytała udając smutek, co jak widać poskutkowało, bo od razu wstał i ją uścisnął. Zaskoczona dziewczyna dopiero po chwili mogła się poruszyć i odwzajemniła uścisk. Nad uchem usłyszała głos chłopaka:
- Jestem Niall. - odsunęła się z uśmiechem od chłopaka i po raz czwary powtórzyła swoje imię. Jako ostatni został chłopak, którego najbardziej się obawiała, widząc jednak, że ten nie ma zamiaru się ruszyć wzruszyła ramionami i usiadła z powrotem na wcześniejszym miejscu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz