środa, 3 grudnia 2014

Rozdział 7 "Mały wypadek"


- O 18? Ja... nie mogę. - powiedziała cichutko.
- Co dlaczego? - spytał Harry.
- To za wcześnie. - zaczęła kiwać głową w geście zaprzeczenia, a następnie poderwała się z kanapy i pobiegła na górę. Nikt nie rozumiał jej zachowania oprócz Ilay'a.
- Co jej się stało? - zaintrygowany Zayn oderwał wzrok od telefonu.
- Sam do końca nie wiem - odparł wymijająco brat Mell. - Idę z nią pogadać może uda mi się ją tu ściągnąć.
- Nie, ja pójdę - Cassie wstała tym samym zatrzymując chłopaka, który tylko pokiwał głową. Weszła powoli na piętro zastanawiając się dlaczego to robi, przecież to nie jest do niej podobne. Podeszła do drzwi brunetki i zapukała. Odpowiedziała jej cisza więc nacisnęła klamkę przez co prostokątna rzecz ustąpiła. Weszła do środka i zauważyła płaczącą dziewczynę siedzącą na parapecie. Podeszła do niej powoli i położyła swoją dłoń na jej ramieniu. Mel wzdrygnęła się i odwróciła przerażoną twarz w jej stronę. Ruda nic nie powiedzała tylko przytuliła ją i poczuła jak wtula się w jej ciało mocząc jej koszulkę. Po chwili, która wydała się Cass niemożliwie długa brunetka przestała płakać i odsunęła się od nowej znajomej:
- Przepraszam - powiedziała wymuszając uśmiech. Zdziwiona towarzyszka zapytała:
- Za co?
- Za zmoczenie koszulki - odparła głupio: - I za to co stało się na dole.- dodała po chwili.
- A no właśnie co tam się stało? Wiesz nikt tak do końca nie wiedział o co Tobie chodziło.
- Sama chciałabym to wiedzieć. - powiedziała cicho.
- Nie rozumiem.- Mellodie westchnęła i wstała z parapetu. Podeszła do drzwi zamykając je na klucz. Skoro ma coś opowiadać to musi widzieć, że nikt tu nie wejdzie:
- Lepiej usiądź.- powiedziała, a gdy ta wykonała jej polecenie zaczęła:
- Wiesz co to jest nyktofobia albo skotofobia? - widząc zdziwioną minę dziewczyny wiedziała, że nie.:- To lęk przed ciemnością.- wyjaśniła, na co Cassie pokiwała jedynie głową czekając na dalszą opowieść chociaż nie miała pojęcia czy ona nastąpi. I nastąpiła, a z każdym kolejnym słowem coraz szerzej otwierała usta ze zdziwienia. Opowiedzienie zajęło Melli jakieś pół godziny i to nie ze wszystkimi szczegółami. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że w głowie Cass roi się od pytań więc i na nie odpowiadała powoli, tak aby wszystko zrozumiała albo przynajmniej próbowała zrozumieć. Kiedy już skończyły jej się pytania wstała i poprostu przytuliła Mell. Dziewczyna odwzajmniła uścisk i uśmiechnęła się delikatnie:
- Przepraszam - wyszeptała ruda, Mell odsunęła się gwałtownie słysząc te słowa i marszcząc brwi zapytała:
- Ty? Za co?
- Za moje zachowanie względem Ciebie i za wszystko - odparła
- Przecież miałaś prawo się tak zachowywać. Nie znałaś mnie. - stwierdziła i widząc, że ta chce coś powiedzieć położyła jej palec na wargach: - Nic nie mów. Bo mam rację. - uśmiechnęła się do niej, a teraz chodź na dół, bo pomyślą, że coś nam się stało.- pociągnęła dziewczynę za nadgarstek:
- Czekaj - mruknęła Cass wyrywając dłoń - mam jeszcze jedno pytanie.
- Tylko jedno? - spytała ironicznie, ale dała znak głową, aby kontynuowała.
- Ymm...- zaczęła niepewnie - chciałabym wiedzieć co powiesz chłopakom, no wiesz na temat koncertu i tego jak zareagowałaś na propozycję.
- Powiem im, że nie mogę, a jeśli Louis coś wypapla to jakoś się wykręcę. Jak zawsze - wzruszyła ramionami.
- Czekaj chwilę, to Lou wie? - mina Cassie rozbawiła nieco Mell dzięki czemu uśmiech na jej twarzy stał się większy:
- Ten idiota? Wie nie wiele, ale i tak za dużo. - ponownie wzruszyła ramionami: - Po za tym o niego pokłóciłam się z El.
- O co?
- Powiedziałam jej, że on ją zdradza. No chwilę po tym jak dowiedziałam się, że są parą tylko w mediach, a ta mnie wyrzuciła z domu i od tamtej pory się do mnie nie odezwała.
- Widziałaś Lou jak...
- Całował się z inną. - dokończyła myśl za Cassie
- A była to śliczna, wysoka szatynka z okularami. Prawda? - spytała ruda z uśmiechem.
- Skąd wiedziałaś?
- Bo to była prawdziwa dziewczyna Lou w tamtym okresie.
- Nie rozumiem. - Mell była zmieszana
- Abby, bo tak miała na imię tamta dziewczyna była dziewczyną Lou, a ponieważ nie była sławna zakryli ich związek, związkiem chłopaka z El. Na początku jednak El była strasznie o niego zazdrosna, bo tak naprawdę się w nim podkochiwała, a potem dała sobie spokój i dalej są tylko przyjaciółmi w udawanym związku. Natomiast Abby wyjechała do Stanów na jakąś uczelnie i zerwała z Lou. Strasznie to potem przeżywał. Rozumiesz? - Mell jeszcze przez chwilę analizowała słowa dziewczyny po czym pokiwała powoli głową:
- Wydaje mi się, że tak. A teraz chodź, bo naprawdę coś sobie pomyślą.- pociągnęła ją z powrotem tym razem ruda nie stawiała żadnego oporu i bez trudu obie zeszły do salonu. Przywitał je huk szybko odwróciły się sprawdzając co się stało. Okazało się, że Harry został zrzucony z kanapy przez Louis'a przez co ten wyłożył się jak długi na ziemię i tyłem głowy uderzył o podłogę. Nikt się nie śmiał, bo Harry się wogóle nie ruszał przez co w Mell odezwał się instynkt lekarski. Przecież rok medycyny nie mogł pójść na marne. Podbiegła do leżącego chłopaka i sprawdziła czy nie miał rozciętej głowy. Na szczęście nic takiego nie dostrzegła jeszcze raz swoimi palcami zaczęła sprawdzać jego głowę tym razem w celu odnalezienia złamań i też nic nie znalazła. Wiedziała, że wszyscy jej się przyglądają, ale nie było czasu na zastanawianie się dlaczego:
- Przynieście lód i przenieście go na łóżko. Nic raczej mu się nie stało. Zaraz powinien się obudzić. - odwróciła się do Liama, który przyniósł jej woreczek z lodem. Przyłożyła go delikatnie do głowy nieprzytomnego chłopaka i przytrzymała przez 3 minuty póki lód nie zaczął się zmieniać w wodę, a brunet zaczął mrugać powiekami. Uśmiechnęła się widząc jak jego zielone tęczówki się w nią wpatrują. Odwzajemnił uśmiech i delikatnie się podniósł co wzmogło ból w czasce:
- Co się stało? - zapytał przyglądając się Mell
- Zapytaj się ich - wskazała na resztę - mnie tutaj nie było - dodała po czym ruszyła do kuchni, aby wylać zawrtość woreczka. Gdy wróciła do salonu panowała tam krępująca cisza, której najprawdopodobniej nikt nie chciał przerwać.

__________________________________________________________________________________
Jestet tu kto? Ja naprawdę nie wiem czy ktoś to czyta... Wystarczy mi kropka w komentarzu, ale przynamniej będę wiedzieć czy kogoś to interesuje :)
Mam nadzieję, że się podoba i proszę o komentarze. To naprawdę nie jest dużo. Wystarczy słowo. ;D

środa, 12 listopada 2014

Rozdział 6 "Znajomi"


Where did I go wrong, I lost a friend
Somewhere along in the bitterness
And I would have stayed up with you all night
Had I known how to save a life
The Fray ~ How to save a life


Przyglądał jej się była tego pewna, czuła jego wzrok na sobie więc nie pozostawała mu dłużna i też mu się przyglądała. Po chwili zdała sobie sprawę, że gdzieś już go widziała, a zastanawiając się dłużej miała już tego pewność. Zerwała kontakt wzrokowy z chłopakiem i nie zważając na rozmowy reszty towarzystwa zaczęła bawić się swoim telefonem. Przeglądając zdjęcia natrafiła na jedno, które przedstawiało niewysoką śliczną szatynkę przytulającą się do tego właśnie chłopaka:
- Louis - wyszeptała patrząc na niebieskookiego zmrużonymi oczami,
- Już myślałem, że mnie nie poznałaś - powiedział najwyraźniej ucieszony.
- To raczej nie byłoby możliwe zważając na to w jaki sposób się poznaliśmy. Nie uważasz ?
- Tak, ale też nie rozpoznałaś mnie od razu. - uśmiech na jego twarzy nie malał ani o centymetr przez co jej ciałem wstrząsnął dreszcz.
- Skrycie myślałam, że to, że wydajesz się być znajomy jest nieprawdą, ale niestety. - wzruszyła ramionami i odwróciła wzrok przez co zauważyła zaciekawione twarze skierowane w ich stronę:
- Wy się znacie ? - spytał Ilay, a w jego głosie było słychać autentyczne zdziwienie.
- Niestety - mruknęła jego siostra próbując nie patrzeć w stronę Louisa.
- A moglibyśmy wiedzieć skąd ? - tym razem pytanie padło z ust Gemmy, a odpowiedzi udzielił jej Lou:
- To dość długa historia. - powiedział wyraźnie rozbawiony, a dziewczyna prychnęła pod nosem:
- Gdzie masz swoją przyjaciółkę? - zadanie tego pytania kosztowało ją wiele, bo Eleanor była kiedyś także jej przyjaciółką.
- Jest w Mediolanie na jakimś pokazie mody wróci niedługo. - odparł, a jego uśmiech trochę się zmniejszył. Dziewczyna nic nie mówiąc kiwnęła głową i wróciła do rozmyślań. Wiedziała na temat związku przyjaciółki o wiele więcej niż by chciała. Przez głowę przeszło jej wspomnienie:

16-letnia szatynka siedziała w salonie swojej najlepszej przyjaciółki popijając herbatę i czekając aż zejdzie z piętra. Podobno chciała jej coś powiedzieć. Znały się od zawsze i o wszystkim sobie mówiły, ale El niedawno wyjechała do Londynu gdzie wiodła szczęśliwe życie jako modelka u boku jednego z najbardziej rozchwytywanych chłopaków w tamtym okresie. Poznała go nawet trochę za dobrze i mimo szczęścia przyjaciółki nie popiera jej entuzjazmu. Po chwili w pomieszczeniu pojawiła się Eleanor z nikłym uśmiechem na ustach. Brunetka czując nagłą potrzebę rozmowy odezwała się:
- Chciałaś mi coś powiedzieć?
- Tak. Ale najpierw powiedz mi co o nim sądzisz?
- O kim? - spytała zbita z tropu.
- No o Lou. - odparła jakby to było oczywiste no, bo w sumie było tylko nie dla brunetki. Przez chwilę milaczała odezwała się dopiero widząc ponaglające spojrzenie przyjaciółki:
- Nie wiem co o nim sądzić. - zaczęła - Trochę mnie przeraża myśl, że masz z nim mieszkać pod jednym dachem nie wygląda na grzecznego chłopaka. - dodała cicho spuszczjąc głowę. Nagle jej palce wydały się bardzo interesujące. W końcu ich pierwsze spotkanie noe wyglądało najlepiej.
- Twierdzisz, że on jest niebezpieczny? - prychnęła El - On jest moim przyjacielem, a ty nie masz prawa tak twierdzić skoro go nie znasz.
- Ja tylko wyrażam swoje zdaniem o które mnie prosiłaś. - odparła urażona po czym westchnęła głęboko. Nie mogła jej powiedzieć o ataku który miał miejsce niespełna 2 godziny temu:
- Martwię się o Ciebie. - Elka wywróciła oczami po czym wściekłym wzrokiem zmroziła przyjaciółkę, która jeszcze powiedziała:
- Myślałam, że jesteście parą, a nie przyjaciółmi. Przynajmniej tak twierdzą gazety.
- Bo to dla gazet i telewizji prawda, ale w prawdziwym życiu tylko się przyjaźnimy.
- Skoro tak mogę ci powiedzieć, że - urwała nie dokońca wiedząc jak ubrać w słowa to co dokładnie widziała.
- Że? - zniecierpliwiła się szatynka.
- Ummm... on cię zdradza?- bardziej zapytała niż stwierdziła
- Wyjdź! - El wskazała po chwili na drzwi, a gdy zauważyła, że Mel nie wstaje krzyknęła głośniej - Wynoś się z mojego domu!

Słowa te dzwięczały jej w uszach jak denerwująca muzyka, która nie chce wylecieć i dopiero po chwili zorientowała się, że wszyscy się jej przyglądają:
- Mel czy ty nas wogóle słuchasz ? - spytała się Samantha. Dziewczyna tak się zamyśliła, że nawet nie zuważyła przybycia sąsiadek.
- Przepraszam -  cicho - pytaliście mnie o coś?
- Tak - stwierdził blondyn - pytaliśmy czy wpadniesz na nasz koncert.
- Koncert? Ja? Kiedy? - zmarszczyła brwi
- W piątek o 18. - odpowiedź padła z ust Tomlinsona przez co dziewczyną wstrząsnął prąd, a na jego twarzy wyrósł chytry uśmieszek, który strasznie przypominał jej przeszłość.
 
________________________________________________________________________________
 
No i szóstka za nami. :D
Mam nadzieję, że się podoba i wyrazicie swoje opinie w komentarzach. ;D
Do następnego,
agataa ;*
 

sobota, 11 października 2014

Rozdział 5 "One Direction"


Po zakupie sukienek co zajęło prawie godzinę, bo Sam nie chciała wyjść dopóki wszystkie nie dokonają zakupu. Najgorzej miała Mel, bo nie posiadała zbyt wiele swoich oszczędności, a kupno jakiejkolwiek rzeczy był ponad jej możliwości. Dziewczyna widziała wiele pięknych sukienek i w duchu dziękowała Bogu, że nie znalazła nic dla siebie. Z centrum wyszły dobrze po 4, na dworze już się rozpogodziło i było wystarczająco widno, aby Mela przestała mamłać sweter w rękach ze strachu. Zebrała się na delikatny uśmiech i zajęła miejsce z tyłu w samochodzie Gemmy. W pojeździe panowała ogólna radość dziewczyny plotkowały, śmiały się i śpiewały pojedyncze teksty piosenek puszczanych w radiu, tylko Mel siedziała i wpatrywała się przed siebie beznamiętnie i nie zwracała na nic uwagi. Dopiero gdy czyjaś ręka zamachała jej przed oczami, zamrugała szybko i przeniosła wzrok na rudą dziewczynę, która siedziała obok i wpatrywała się w brunetkę.
- Wszystko wporządku ? - pytanie padło z ust Cassie, której oczy świeciły się z troską.
- Yhym - mruknęła lekko zdziwiona zainteresowaniem ze strony tej dziewczyny, gdyż ta jeszcze kilka godzin temu nie pałała do niej sympatią.
- Na pewno ? - dopytywała się, ale nie uzyskła odpowiedzi, ponieważ podjechały właśnie pod mieszkanie i Mel wyleciała z samochodu jak z procy i wbiegła do domu, a następnie do swojego pokoju zamykając drzwi na klucz. Zszokowane przyjaciółki popatrzyły po sobie, a następnie rozstały w milczeniu. Gemma obiecała sobie, że jak tylko zaniesie nowe rzeczy do pokoju porozmawia sobie z siostrą Ilay'a. Weszła do domu i zamknęła drzwi wejściowe, a następnie udała się do swojej sypialni, którą dzieliła z Ilay'em i zostawiła tam swoje ubrania. Już miała iść do Mellodie, gdy uznała, że lepiej przyjdzie do niej z herbatą. Odwróciła się więc do kuchni, zrobiła to co miała zrobić i znów wróciła na górę. Zapukała do drzwi dziewczyny nogą, bo ręce miała zajęte, ale nie uchyliły się one odłożyła wiec kubki i naparła na klamkę, lecz drzwi nadal nie drgnęły:
- Mell otwórz chcę porozmawiać. - powiedziała cicho dziewczyna do zamkniętego prostokąta.
- Ja nie mogę, proszę zostaw mnie w spokoju. Idę spać, jestem zmęczona. - usłyszała zza nich.
- Skoro tak to weź chociaż herbatę, zostawię Ci ją pod drzwiami. - Gemma wzięła jeden z kubków i zeszła na dół, gdzie po chwili sama zasnęła.

Tydzień później:
Gemma nie rozpamiętywała zdarzenia sprzed siedmiu dni co bardzo cieszyło Mellodie. Brunetka siedziała teraz w salonie z dziewczyną i oglądały jakiegoś wyciskacza łez, którego tytułu żadna nie pamiętała, a i tak się popłakała. W pewnym momencie otworzyły się drzwi do domu, ale ani jedna, ani druga nie ruszyła się z miejsca, aby zobaczyć kto przyszedł. Dopiero śmiechy z korytarza, a następnie twarze w salonie, które nie były dokońca znane Mell przywróciły na ziemie obie dziewczyny. Oprócz Ilay'a i Harry'ego, którego widziała jedynie na zdjęciach nie kojarzyła nikogo, przynajmniej nie odrazu. Przetarła mokre policzki i zwilżone oczy po czym usiadła wygodniej na kanapie uśmiechając się delikatnie. Ciszę przerwał Ilay, który widząc zaczerwienione twarze najbliższych mu osób trochę sie przestraszył:
- Wszystko dobrze ?
- Tak. Dlaczego pytasz ? - odparła Gemma z szerokim uśmiechem witając się z chłopakiem, bratem i jego przyjaciółmi.
- Bo wyglądacie jakbyście płakały. - odparł troskilwie spoglądając to na siostrę to na dziewczynę.
- Bo płakałyśmy - powiedziała, a widząc jego minę dodała: - Przez jakiś durny film. Co tak stoicie siadajcie. - jak na zawołanie wszyscy zajęli miejsca. Mellodie siedziała z boku przyglądając się wszystkim uważnie. Najpierw zlustrowała wzrokiem bruneta z loczkami, który był podobno najmłodszy z całego towarzystwa. Dziewczyna musiała przyznać, że jest przystojny i straszenie się zdziwła, gdy uświadomiła sobie, że Cassie mówiła, że on nie ma dziewczyny. Następnie przerzuciła wzrok na chłopaka z blond włosami. Uśmiechnęła się widząc niewielkie odrosty u czubka głowy. Miał swój własny styl i wiedziała, że musi się podobać dziewczynom. Kolejno wzrok padł na mulata o pięknych brązowych oczach i dziewczyna była prawie pewna, że one juz są przez kogoś zarezerwowane, ponieważ chłopak co chwilę uśmiechał się do telefonu. Obok mulata siedział podobny do niego chłopak, miał też śliczne brązowe oczy i dłuższe włosy w tym samym kolorze natomiast na twarzy szeroki uśmiech, który powaliłby zapewne nawet najładniejszą dziewczynę w okolicy. Na ostatnim wzrok Mell zawisła trochę dłużej. Przystojny szatyn z niebiesko-szarymi oczami kogoś jej przypominał. Zdała sobie sprawę, że chłopak również się jej przygląda z charakterystycznym uśmiechem, przez który sie lekko wdrygnęła. Przypominał jej o czymś, a raczej o kimś kogo już dawno chciała zapomnieć, ale nie mogła. " Musisz być twarda " - podpowiedziała podświadomość dziewczyny. Wpatrywała się w niego jeszcze przez chwilę starając się nie okazywać strachu. Kolejną ciszę przerwał tym razem Harry:
- My się chyba jeszcze nie znamy - przybrał uwodzicielski ton głosu, który rozbawił brunetkę, co za wszelką cenę chciała ukryć: - Harry jestem - wystawił dłoń, którą ujęła i również się przedstawiła:
- Mellodie.
- Hmm... śliczne imię dla ślicznej dziewczyny - posłał jej czarujący uśmiech i ucałował dłoń jak prawdziwy dżentelmen, co zawstydziło lekko brunetkę, która spuściła głowę, aby nikt nie zauważył wypieków na twarzy. Usłyszała chichot chłopaka i poczuła chłód gdy puścił jej dłoń, co sprawiło, że posmutniała, ale po chwili podszedł do niej mulat, który z uśmiechem się jej przedstawił:
- Nazywam się Zayn - i również podał jej dłoń. Uścisnęła ją powtarzając swoje imię. Następnie znalazł się przy niej drugi chłopak z brązowymi oczami i także poznała jego imię, a nazywał się Liam. Popatrzyła na blondyna, który siedział z głową w chmurach:
- A ty sie nie przedstawisz ? - spytała udając smutek, co jak widać poskutkowało, bo od razu wstał i ją uścisnął. Zaskoczona dziewczyna dopiero po chwili mogła się poruszyć i odwzajemniła uścisk. Nad uchem usłyszała głos chłopaka:
- Jestem Niall. - odsunęła się z uśmiechem od chłopaka i po raz czwary powtórzyła swoje imię. Jako ostatni został chłopak, którego najbardziej się obawiała, widząc jednak, że ten nie ma zamiaru się ruszyć wzruszyła ramionami i usiadła z powrotem na wcześniejszym miejscu.

niedziela, 7 września 2014

Rozdział 4 "Zakupy"


W salonie zauważyła dwie dziewczyny, jednej wogóle nie kojarzyła. Ruda niewysoka nastolatka ubrana była w jeansy i niebieską bluzę z kapturem wkładaną przez głowę , rozpuszczone włosy miała przerzucone przez ramię, a fiołkowe oczy przyglądały się z zaciekawieniem nowoprzybyłej. Natomiast drugą Mel kojarzyła od wczoraj. Niziutka szatynka, której włosy związane były w warkocz, a śliczne brązowe oczy lekko podkreślone tuszem były uśmiechnięte. Ubrana w czarne rurki i białą, zwiewną koszulkę wyglądała uroczo. Mimo wszystko na twarzy brunetki wyrosło zdziwienie przybrała jednak na twarz sztuczny, delikatny uśmiech:
- Hej  - powiedziała cicho zwracając tym samym na siebie uwagę wszystkich obecnych.
- O Mela -zaczęła Gemma zwracając się zdrobniale do dziewczyny przez co jej uśmiech stal się bardziej szczery - Chodź do nas. Poznasz moje przyjaciółki - zachęciła ją ruchem dłoni. Dziewczyna niepewnie stawiała pojedyncze kroki. Dotarła do jednego z foteli i zajęła na nim miejsce.
- Hej - powtórzyła powitanie już trochę pewniej bezpośrednio w kierunku dziewczyn.
- Cześć - przywitała się radośnie niższa koleżanka, druga jedynie kiwnęła głową. Zachwycona dziewczyna Ilay'a zaczęła przedstawiać sobie dziewczyny i w ten sposób Mellodie dostała potwierdzenie co do tego, że poznała właśnie siostry Justina: Cassie czyli tą z ślicznymi rudymi włosami i Samanthę z przeuroczym uśmiechem. Gdy już wszystkich poznała, przepraszając ich poszła do kuchni, aby zrobić sobie śniadanie. Gdy wbiła drugie jajko na patelnię w pomieszczeniu pojawiła się Gemma:
- Idziesz z nami ? - spytała bez ogródek, dziewczyna zmarszczyła brwi:
- Dokąd? - odpowiedziała pytaniem na pytanie mieszając jajka
- Na zakupy - usmiechnęła się czekając na odpowiedź:
- Nie wiem czy to dobry pomysł. - powiedziała przerzucając jajecznice na talerz i odwracając się do znajomej:
- Ale ja wiem. Idziesz z nami no wiesz poznasz lepiej mnie, dziewczyny i my Ciebie. - odparła i posłała jej nalegające spojrzenie:
- A co one na to ? - nadal była nie przekonana do tego pomysłu
- Sam to zaproponowała, a ja ją popieram przecież nie będziesz siedziała cały dzień w domu. Na spacer i tak wyjść nie możesz bo leje, a do Centrum możesz z nami pojechać.
- No tak, ale jest jeszcze Cassie. Co ona na to ? - spytała wpychając do ust ostatnią łyżeczkę śniadania.
- Ona nie ma nic przeciwko. - w kuchni pojawił się temat rozmowy. Niebieskooka nie była zachwycona pomysłem siostry, bo nie znała
" nowej " do tej pory. I mimo, że słyszała o wczorajszym wydarzeniu nie potrafi zaufać po chwili rozmowy.
- Na pewno ? - otrzymała potakujące kiwnięcie głową więc sama też to zrobiła lekko się uśmiechając.
- Idealnie. - Gemma klasnęła w dłonie - zbieramy się dziewczynki - ponagliła je wypychając z kuchni do salonu. Po chwili wszystkie zebrały się w holu i już gotowe przebiegły do samochodu wyprowadzonego przez panią domu.

Kilka godzin później:
Dziewczyny po dość udanych zakupach zatrzymały się w jednej z kawiarenek i nawet Cassie się przekonała do siostry Ilay'a, a najbardziej spodobał jej się gust i styl Mellodie i choć sama niewiele kupiła pomagała reszcie w zakupach. Usiadły przy jednym z najdalej osadzonych stolików i prowadziły dalej konwersację na bliżej nie określony temat. W pewnym momencie do ich stolika podeszła kelnerka, która przyjęła ich zamówienia i oddaliła się od stolika:
- To co dziewczyny zakupy udane, wracamy do domu ? - spytała najmłodsza z całego grona.
- Jeszcze nie - zaprzeczyła jej siostra - nie kupiłam jeszcze wszystkiego. - powiedziała radośnie
- Czego ? - równoczesne pytanie padło z ust pozostałej trójki przez co wszystkie wybuchneły śmiechem. Uspokoiła ich ta sama kelnerka tym razem przynosząc im napoje.
- No jak to - oburzyła się Samantha - SU KIEN KI - przesylabowała, a z ust Cassie wydobyło się westchnięcie.
- Twoja szafa jest pełna sukienek, po za tym jest jesień gdzie ty chcesz w nich chodzić ?
- Na imprezy na przykład. Po za tym nie długo chłopaki mają koncert muszę się ładnie ubrać. - stwierdziła z uśmiechem popijając swoją kawę.
- Jak chcesz spotkać Niall'a wystarczy, że przyjdziesz do domu Gemmy. Dość często tam przesiadują kochana - siostry zaczęły się kłócić o to po co Sam chce się stroić, co z perspektywy osób trzecich wydawało się zabawne więc Gem i Mel chichrały się jak opętane, chociaż ta druga nie miała pojęcia o co chodzi. Kłóciły się przez dobre 5 minut i gdyby nie Mellodie robiłyby to nadal:
- Koniec. Mówię to nie dlatego, że nie wiem o co chodzi, ale też dlatego, że ludzie się na nas gapią.
- Nie wiesz o co chodzi ? - spytała zdziwona Gem, a gdy dostała w odpowiedzi przeczący ruch głową, otworzyła szeroko buzię.- Powiedz mi co o mnie wiesz. - porosiła nadal zdziwiona, ta zaskoczona zaczęła odpowiadać:
- Yyy... nazywasz się Gemma Styles, urodziłaś się w tym samym roku co Ilay, mieszkałaś w Holmes Chapel, jesteś początkującą modelką, a no i masz młodszego brata Harry'ego tak ?
- Okey, a co wiesz o moim bracie ?
- W sumie oprócz tego, że jest od ciebie młodszy to nic. - wzruszyła ramionami, a widząc spojrzenia dziewczyn dodała: - No co ?
- Nic, nic. - powiedziała z dziwnym wyrazem twarzy: - To co idziemy po sukienki i do domu tak ? Zaraz się sciemni - Sam potarła dłonie po czym zapłaciła za wszystkie napoje i ruszyła do wyjścia, a za nią cała reszta. Mel została z tyłu, gdyż w jej głowie cały czas jak echo odbijały się słowa szatynki: " Zaraz się sciemni ":
- Nie jest dobrze - pomyślała doganiając dziewczyny.

_________________________________________________________________
Wiem, że krótki, ale muszę wprowadzić do kolejnych rozdziałów. ;)
W następnym rozdziale pojawią się chłopcy. Ołł yeah!!
No cóż do następnego ;D

Libster Blog Award

Zostałam nominowana do Libster Blog Award przez blog onemoments-twoworlds-zayn-fanfiction.blogspot.com. Serdecznie dziękuję za nominację i szczerze mówiąc bardzo mnie ona zaskoczyła oczywiście pozytywnie, dziękuję jeszcze raz.

Pytania od onemoments-twoworlds-zayn-fanfiction.blogspot.com:

1. Czytasz inne opowiadania?
2. Do jakich fandomów należysz? (oprócz Directioner)
3. Ile blogów prowadzisz?
4. Co lubisz robisz w wolnej chwili?
5. Do której klasy chodzisz?
6. Lubisz śpiewać?
7. Który chłopak z One Direction ma najładniejszy uśmiech?


Moje odpowiedzi:
1. Oczywiście ;)
2. Żadnego. Oczywiście słucham innych, ale nie nazwałabym się aż taką fanką, żeby należeć do fandomów. :)
3. Tylko ten. ;D
4. Czytać, pisać, grać w siatkówkę =)
5. Cóż zaczęłam już 2 liceum. ;>
6. Hahah oczywiście tyle, że nie umiem ;)
7. Niall i Louis :D

Nominuję:
1. nosmilenolove.blogspot.com
2. destinyandhope-fanfiction.blogspot.com
3. zoey-kat-ff-33.blogspot.com
4. i-lost-my-direction.blogspot.com
5. help-me-if-you-can-niall.blogspot.com

Moje pytania:
1. Ile masz lat?
2. Ulubiona piosenka.
3. Czytasz jakieś inne blogi?
4. Masz drugie imię? Jeśli tak jakie?
5. Jak długo prowadzisz bloga?
6. Jakiego gatunku muzyki słuchasz?
7. Skąd czerpiesz inspiracje do pisania? 

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Rozdział 3 "Pamiątka"




Tekst pisany pochyło to wspomnienie. ;)




Gemma stała w progu, a w jej oczach widać było, że się denerwuje. Czarnowłosa przez chwilę myślała co zrobić i jak zacząć rozmowę. Najpierw posłała dziewczynie delikatny niewymuszony uśmiech i obserwowała jak ta ze zdziwieniem go powtarza. Upiła łyk herbaty po czym zabierając w sobie resztki odwagi jakie posiadała spytała:
- Chcesz ? - wskazała brodą na kubek.
- Poproszę - odparła poszerzając uśmiech i siadając przy wyspie. Mellodie podała jej drugi napój razem z cukierniczką i spokojnie oparła się o blat obserwując ją. Włosy, które jeszcze kilka godzin temu były idealnie uczesane teraz stały we wszystkie strony, tworząc własną koncepcję, oczy były smutne i nie było w nich widać tego szczęścia jakie widzała w nich wcześniej, a na policzkach widać było czerwone wypieki i mokre dróżki od łez. Czy to przypadek, że wszyscy, którzy chcą ją chociaż poznać cierpią przez nią. W to nie wierzyła i wiedziała, że świadomie ich odsuwa od siebie. W przypływie nagłych uczuć zaczęła:
- Przepraszam - słowa te wypowiedziane były tak cicho, że myślała iż dziewczyna jej nie usłyszała i już miała się powtórzyć, gdy poczuła jak ramiona Gemmy otaczają jej talię. Nieprzyzwyczajona do okazywania uczuć w ten sposób dopiero po chwili oddała uścisk delikatnie się przy tym uśmiechając. Odsunęły się od siebie po chwili już bez niezręcznej ciszy, a w radosnej atmosferze. Nim się spostrzegły zegar w salonie wybijał 9, a Mel z przestrachem popatrzyła w okno. Ciemność tyle zobaczyła przez co zaczęła się trząść. Odkąd pamiętała nie lubiła ciemności i nocy, a od kilku lat poprostu się jej boi. Może to dziwnie zabrzmieć, dziewczyna ma wkońcu prawie 20 lat, ale przeszłość nie daje od tak o sobie zapomnieć. Nowa znajoma widząc zmianę na twarzy dziewczyny odrazu ją do siebie przytuliła i zaczęła nucić bliżej nieokreśloną melodię do ucha. Gemmie udało się ją uspokoić po około 30 minutach z radością stwierdzając, że tamta zasnęła. Gdy miała już stuprocentową pewność, że brunetka śpi wyszła po cichu z jej sypialni udając się do kuchni, gdzie zastała Ilay'a. Przywitała go uśmiechem odkładając kubki po herbacie do zlewu. Chłopak zaskoczony zachowaniem swojej dziewczyny zapytał:
- Co ty taka radosna ?
- A co nie mogę ? - odpowiedziała pytaniem na pytanie nucąc coś pod nosem.
- Oczywiście, że możesz. Poprostu... - urwał po czym dodał marszcząc brwi - Jest Mel ?
- Wróciła do domu koło 6, a teraz śpi była zmęczona i coś ja przestraszyło, ale nie powiedziała co. - Ilay bardzo dobrze wiedział dlaczego jego siostra się boi, ale nic nie mówiąc pokiwał głową:
- Nam też przydałby się sen - rzucił, łapiąc swoją dziewczynę za rękę.
- Masz rację, ale najpierw musisz się wykąpać.- stwierdziła ze śmiechem.
- Sugerujesz coś ? - uniósł brwi.
-Tak, sugeruję, że śmierdzisz. - wyszczerzyła się i minęła go w drzwiach. - Nie wiem co ty tam robisz, ale chyba zapytam się chłopaków jak z tobą wytrzymują kochanie.
- Teraz to przesadziłaś. - złapał ja w pasie i przerzucił sobie przez ramię, dziewczyna z trudem powstrzymała się od pisku. Wprowdził ją do sypialni, a następnie rzucił na łóżko. Brązowowłosa śmiała się cicho, gdy ten zaczął całować jej szyję. Jednak kiedy próbował ściągnąć jej koszulkę, w której zazwyczaj spała odsunęła się kręcąc przecząco głową:
- Mel śpi nad nami, a poza tym jesteś zmęczony. - powiedziała spokojnie patrząc chłopakowi w oczy. Ten przetarł je delikatnie rekoma i rzeczywiście poczuł zmęczenie. Uśmiechnął się do Gem, cmoknął po raz ostatni w usta i podniósł z łóżka wchodząc do łazienki. Chwilę później, już odświeżony, wyszedł i położył się obok dwudziestotrzylatki:
- Dobranoc kochanie. - mruknął jej do ucha, obejmując w pasie.
- Dobranoc - odparła i po niedługim czasie oboje zasnęli.

Mellodie obudził deszcz obijający się o szyby w oknie. Niechętnie otworzyła oczy nie rozpoznając pomieszczenia, w którym obecnie się znajdowała. Dopiero po chwili przypomniała sobie gdzie jest, co robi i przypomniała sobie, że siedzi w swoim pokoju. Wczoraj się po nim nie rozglądała, a dziś zrobiła to raczej z poczucia braku innego zadania niż chęci zaznajomienia się z pomieszczeniem, które miało błękitne ściany i biały sufit. Podłoga wyłożona drewnem z jasnego dębu i biały puchaty dywan, oddawał wrażenie chodzenia po chmurach. Trzy pary drzwi koloru kości słoniowej i meble tej samej barwy dopelniały harmonię wnętrza, które bardzo podobało się dziewczynie. Zegarek wskazywał godzinę 7:21 więc wiedząc, ze już nie zaśnie przetarła oczy z resztek snu i odrzuciła kołdre przez co jej ciało przeszył nieprzyjemny chłód. Wstała i podeszła do walizek, których nie zdarzyła jeszcze rozpakować. Wyciągnęła pierwsze lepsze ubranie składające się z szarych legginsów, białej bokserki i miętowego sweterka z rękawami 3/4 i weszła do łazienki. Gdzie wzięła porządny długi prysznic, przebrała się we wcześniej przygotowane ubrania, zaczesała włosy w koka i wyszła z łazienki. Widząc panujący w pokoju porządek postanowiła się rozpakować. Najpierw przeciągnęła walizkę z ubraniami do garderoby, gdzie poukladała swoje ciuchy na wolnych miejscach, gdyż ta była już do połowy zapełniona. Obiecała sobie w duchu, że gdy zejdzie na dół zapyta się o to brata. Gdy już uporała się ze wszystkimi swoimi ubraniami odłożyła walizkę w najmniej widocznym miejscu i zabrała się za drugą. Otworzyła ją powoli i delikatnie wyciągnęła pierwszą rzecz jaką miała na wierzchu. Było to jej jedyne zdjęcie z mamą. Miała na nim siedem lat i przytulała się do starszej, ale pięknej kobiety siedząc jej na kolanach.



Siedmioletnia dziewczynka stanęła naprzeciw swojej rodzicielki ze smętną miną. Wróciła właśnie od El mimo, że miała zostać tam na noc. Jednak tata Mellodie nie wyraził na to zgody. Ciemnowłosa kobieta przykucnęła przy córce z delikatnym uśmiechem:
- Kochanie jeszcze nie raz będziesz nocować u swojej przyjaciółki. Uśmiechnij się.- poprosiła, dziewczynka pokiwała jednak przecząco głową i odwróciła się na pięcie chcąc jak najszybciej wrócić do swojego pokoju. Ellie złapała córkę w ostatniej chwili, a następnie uniosła do góry lekko podrzucając. Mimo, że Mellodie bardzo się starała nie udało jej się ukryć śmiechu, który wydobył się po kolejnym podrzucie. Po kilku następnych dziewczynka już całkowicie przestała się obrażać i ze wielkim uśmiechem wtuliła się w matkę, która zmęczona usiadła na kanapie. Po chwili do salonu wparował jej starszy o 3 lata brat z aparatem. Chłopak miał już wówczas manie fotografowania, która było nie było została mu do dziś:
- Mamo! - zawołał wesoło - pokazać Ci jakie zdjęcia dzisiaj zrobiłem? Moment nie ruszajcie się! - znów zawołał przykładając tym razem oko do apartu - Uśmiech. - dodał po chwili co obie wykonały bez najmniejszego trudu. Za chwilę dało się słyszeć trzask i wesoły śmiech dziesięciolatka.


Tylko to zdjęcie udało jej się ocalić przed ojcem, który zniszczył wszystkie pamiątki córki. Mel postawiła ramkę na szafce nocnej i powyciągała resztę. Książki, płyty, jakieś stare gazety, szkatułkę z biżuterią i jej pudełko, w którym miała różne kartki z tekstami swoich ulubionych piosenek jak i swoich przemyśleń. Kiedy już wszystko zostało poukładane, a pokój wydawał sie być zamieszkany zerknęła na zegarek ze zdumieniem zauważyła, że to wszystko zajęło jej ponad 2h. Gdy tylko otrzasnęła się z zamyślenia wyszła z niego zatrzaskując delikatnie drzwi i schodząc na dół.


_________________________________________________________________

Kolejny rozdział za nami mam nadzieję, że wam się spodoba o zobaczę na dole nie tylko zaproszenia do waszych blogów. ;D
Chociaż tego nie zabraniam możecie zasypywać spamem. ;) Jak znajdę wolną chwilę napewno zajrzę.
Do następnego
Agataa ;D

wtorek, 1 lipca 2014

Rozdział 2 "Dziecko"


Zielonooka brunetka szła powoli, żeby zapamiętać drogę powrotną do domu, wkońcu była tu pierwszy raz. Szła jakimś bliżej nieznanymi uliczkami, aż dotarła do parku. Bardzo spodobało jej się to miejsce, wszędzie było kolorowo, była jesień, jej ulubiona pora roku. Drzewa miały różne barwy od ciemnej, wyschniętej zieleni przez odcienie żółci i brązu, aż po najbardziej ciemną czerwień. Wszędzie latały dzieci ze swoimi znajomymi bawiąc się w chowanego lub łapanego zapisując w swojej dzieciecej pamięci jak najwięcej tych najlepszych wspomnień. Gdzieś w oddali można było zobaczyć psy z właścicielami, zakochane pary te najmłodsze jak i te starsze lub ludzi poprostu chcących uciec od rzeczywistości. Przeszła do jak się jej wydawało najcichszego miejsca w parku. Już miała siadać na jednej z ławek, gdy usłyszała jakiś płacz pod jednym z dębów. Ruszyła więc w tamtym kierunku, gdyż jej empatia w stosunku do cierpiących osób rośnie za każdym razem, gdy słyszy szloch. Mogłaby pomóc nawet najgorszemu wrogowi, gdyby okazał jakiekolwiek uczucia wobec niej. Zauważyła, że pod jednym z drzew siedzi mały chłopiec, który wydawał ten przerażający, oczywiście dla jej uszu, dźwięk. Podeszła więc do niego i usiadła obok:
- Hej mały, co się stało ? - spytała uśmiechając się do niego delikatnie, przestraszony podniósł na mnie wzrok:
- Nie mogę rozmawiać z nieznajomymi. - wychlipał przecierając zaczerwienione oczy. " Słodki " - pomyślała patrząc w jego smutne oczy.
- Okey to zacznijmy inaczej. Jestem Mellodie Blue - wyciągnęła ku niemu rękę. Chłopczyk popatrzył na nią z zaciekawieniem:
- Znasz Ilay'a? - spytał
- Ilay to mój brat, a ty skąd go znasz ?
- Mieszkam obok nich - uśmiechnął się słabo
- To nawet jeżeli na osiedle jest kawał drogi. Co tu robisz ?
- Byłem tutaj z kolegą i jego mamą, ale ich zgubiłem - odparł, a w jego oczach zaiskarzły łzy.
- Oj nie, nie płacz. Chodź zaprowadzę Cię do domu. Jak masz na imię ? - spytała, łapiąc go za rękę
- Justin, ale wszyscy mówią mi Jus - uśmiechnął się. Pytała go o wszystko byle tylko zapomniał. W przeciągu 20 minut dowiedziała się więcej niż o dziewczynie swojego brata przez co poczuła się... głupio? Gdy doszli pod nowy dom dziewczyny zadała mu pytanie:
- Który to twój dom ?
- Ten - wskazał na budynek naprzeciw domu Ilay'a.
- Chodź zaprowadzę Cię. - złapała go za rękę przeprowadzając przez jezdnię, a następnie wpuszczając małego na podwórko. Podeszła z nim do drzwi i zapukała. Po chwili otworzyła je zdziwiona szatynka, mniej więcej w wieku Mellodie:
- Yyy... w czym mogę pomóc ? - spytała prawdopodobnie siostra chłopca.
- Przyprowadziłam zgubę - powiedziała wskazując na małego bruneta, który odrywając się od jej ręki przyczepił się do drugiej dziewczyny:
- Jus ! Gdzieś ty był ?! -spytała łagodnie klekając obok chłopaka i przytulając - Nigdy więcej tak nas nie strasz, a teraz do domu zaraz zrobię ci kakao. - wpuściła go do środka i wyprostowawszy się usmiechneła się do Mel: - Dziękuję za oprowadzenie mojego brata. Jest jeszcze mały i nie bardzo orientuje się w terenie - poszerzyła uśmiech przez co w lewym policzku pojawiła się dziurka.
- Nie ma sprawy i tak miałam wracać do domu. Okej ja muszę lecieć. Do zobaczenia kiedyś tam ! - krzyknęła na odchodne i wróciła do domu. W środku było za cicho jak na Ilay'a więc, gdy ściągnęła kurtkę od razu udała się do salonu, gdzie zastała śpiącą na kanapie Gemmę. W oczy rzuciła się czarnowłosej kartka leżąca na stole. Z racji tego, że dziewczyna z natury jest ciekawa podniosła ja i ze zdziwieniem stwierdziła, że była jej adresatką. Rozpoznała pismo z resztą nikt inny oprócz jej brata nie mógł do niej pisać, bo Gemma śpi zresztą nawet jeśli nie robiłaby tego tylko jej powiedziała w twarz gdy wróci. Wzruszyła więc ramionami i zaczęła czytać:
" Kochana siostrzyczko,
Jak jeszcze raz wywiniesz mi taki numer zamknę Cię na poddaszu - zaśmiała się pod nosem widząc porównanie do jednej ze swoich ulubionych książek " Kwiaty na poddaszu " i czytała dalej - Gemmę uspokoiłem dopiero po godzinie od twojego wyjścia, no myślała, że coś Ci zrobiła - jeśli w ten sposób chciał wywołać u niej poczucie winy to świetnie mu się to udawało - jestem w pracy do 10 pm mam nadzieję, że jak wrócę będziesz w domu to na spokojnie pogadamy. Jeśli jednak jesteś zmęczona to wiedz, że twój pokój znajduje się na piętrze drugie drzwi po lewej.
Kocham Was,
Ilay." 
 Po przeczytaniu reszty notatki zgniotła kawałek papieru i wyrzuciła do kosza stojącego w kuchni. Z racji tego, że zrobiło jej się zimno nastawiła wodę na herbatę cierpliwie czekając aż się zagotuje. Kubek znalazła w suszarce, natomiast herbata leżała na chlebaku. Wyciągnęła jedną esencję i wrzuciła do kubka zalewając wrzątkiem. Poczuła, że nie jest sama w pomieszczeniu więc odstawiając czajnik powoli się odwróciła.


Dwójka za nami ;) mam nadzieję, że Wam się podoba i wyrazicie swoje opinie w komentarzach. ;D 

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Rozdział I "Przeprowadzka"


Brunetka spakowała się w dwie ogromne walizki. W jednej miała ubrania, a w drugiej wszystkie pamiątki. Nie było tego dużo, bo odkąd pamiętała nie miała pieniędzy, czasu ani nawet ochoty na zakupy. Zerknęła na zegarek, który wisiał na ścianie w jej pokoju. Wskazywał 12:42 wyjrzała przez okno sprawdzając czy taksówka po którą zadwoniła zaraz po tym jak weszła do pomieszczenia już podjechała. Widząc samochód na podjeździe wyszła z domu ciagnac walizki nawet nie żegnając sie z ojcem. Starszy pan wziął od niej walizki i schował do bagażnika, dziewczyna z wdzięcznością kiwnęła mu głową wsiadając do auta. Gdy taksówkarz zajął swoje miejsce za kierownicą powiedziała mu gdzie ma się udać po czym zamknęła sie w świecie muzyki i swoich myśli. Głos kierowcy wybudził ją z transu. Podała mu 10 funtowy banknot zostawiając resztę i wyszła zabierając walizki. Wsiadła do pociagu i nie zastanawiając się nad niczym zajęła miejsce w pierwszym pustym przedziale, a nastepnie zapatrując się w widoki za oknem dojechała do Londynu. Wysiadłszy z pociagu rozglądała się na boki w poszukiwaniu wysokiego bruneta, z którym od dzisiaj miała mieszkać jednak nigdzie go nie widziała. Pokreciła głową lekko wkurzona i przeszła z peronu, żeby nie zawadzać innym. Usiadła na jednej z ławek i czekała na brata. Chłopak wbiegł do budynku dworca zdyszany wzrokiem szukajac Mellodie, zobaczył ją siedzącą na krześle jak z lekko przechyloną głową przyglądała się ludziom. Gdy przeniosła oczy na jego twarz pomachał jej z uśmiechem. Dziewczyna wywróciła oczami i podniosła się z miejsca ciągnąć za sobą walizki:
- Ile można na Ciebie czekać ? - spytała z wyrzutem
- Mi też Cię miło widzieć siostrzyczko - powiedział ironicznie, przytulając ją. Dziewczyna parsknęła i mocniej wtuliła w brata:
- Teskniłam za Tobą - wyznała odsuwając się od niego delikatnie
- Ja za Tobą też mała - uśmiechnął się widząc jej minę - Daj mi to - wskazał na torby. Bez wachania oddała mu rączki walizek po czym wyprzedzając go wyszła przed budynek. Widząc jak dziewczyna w myślach wybiera samochód, którym przyjechał zaśmiał się, czym zwrócił na siebie jej uwagę:
- Który jest twój ? - spytała unosząc jedną brew.
- Ten - wskazał głową na czarne auto, której, markę od razu rozpoznała. Niewielki Chevrolet Trax był bardziej rodzinnym autem niż samochodem wyścigowym czy z jakiejś wysokiej półki. Wiedziała jedno: żaden z jej dawnych " przyjaciół " nie wsiadłby do tego samochodu jej się jednak bardzo podobał. Pokiwała głową i stanęła przy samochodzie czekając na otwarcie pojazdu. Zanim chłopak to uczynił schował najpierw walizki do bagażnika, a następnie odblokował drzwi. Rodzeństwo zajęło swoje miejsca po czym odjechali z parkingu, a później opuścili teren dworca. Dziewczyna siliła się z tym, aby nie zasnąć udało jej się to osiągnąć dzięki rozmowie z bratem. Dawno się przecież nie widzieli, a ich rozmowy telefoniczne trwały nie dłużej niż 10 minut, bo albo on był zajęty, albo ona nie chciała z nim rozmawiać. Na miejsce dojechali po godzinie brunetce bardzo spodobała się okolica i niewielkie domy jednorodzinne. Każdy był mniej więcej tej samej wielkości i podobnej konstrukcji. Jeśli dobrze się przyjrzała każdy budynek miał oprócz podstawowego parteru, pietro i poddasze, a obudowane były drewnem. Nie dawała jej spokoju jedna rzecz więc o nią spytała, gdy chłopak zaczął parkować na jednym z podjazdów:
- Sam tu mieszkasz ? - pytanie to trochę skrępowało dwudziestoczterolatka, który zaczął drapać się po głowie:
- Nie - pokrecił przecząco głową tym samym umacniając prawdziwość odpowiedzi - mieszkam z Gemmą. - dodał jeszcze bardziej zmieszany:
- A Gemma to twoja dziewczyna. Tak ? - przytaknął - Nigdy nie mówiłeś, że masz dziewczynę.- powiedziała urażona
- Oj no nie obrażaj się. Zaraz ją poznasz - wziął walizki i otworzył drzwi puszczając siostrę przodem. Korytarz bardzo się jej spodobał. Ściany pokryte boazerią i biały sufit były pięknie przyozdobione pozłacanymi wykończeniami:
- Ładnie tu - stwierdziła rozglądając się dookoła
- Skoro tu ci się podoba to reszta domu też - uśmiechnął się i ponaglił: - No idź dalej, Gemma jest w kuchni szykuje obiad - już miała ruszać jednak odwróciła się:
- A ty ? - spytała
- Zaraz przyjdę tylko zaniosę walizki do twojego pokoju - pokiwała głową na znak zrozumienia i ruszyła w głąb korytarza. Weszła do pomieszczenia, które okazało się być salonem. Czerwone ściany idealnie współgrały z czarnymi meblami i ciemną podłogą wyłożoną panelami. Zauważyła, że w przejściu między salonem, jadalnia nie ma drzwi natomiast drugie pomieszcznie, w którym dominowały biel i zieleń były połączone ze sobą bezpośrednio. Przeszła przez framugę i stanęła oko w oko z dziewczyną Ilay'a. Mellodie musiała przyznać, że Gemma była bardzo ładna. Włosy sięgające poniżej ramion były lekko pofalowane, a brązowe oczy błyszczały w słońcu, które wpadało przez okno w jadalni:
- Hej - przywitała się z uśmiechem - Jestem Gemma - wystawiła dłoń wcześniej wycierając ją w ściereczkę. Uscisnęła ja z wymuszonym uśmiechem i opadła na jedno z krzeseł przy stole. Przez chwilę Mel wydawało się, że w oczach towarzyszki zauważyła smutek, ale jak tylko doszedł do nich chlopak od razu zniknął:
- I jak Ci się podoba ? - spytał siostrę. W odpowiedzi otrzymał wzruszenie ramion przez co zwrócił się do swojej dziewczyny i zaczął z nią rozmawiać. Mellodie nic sobie z tego nie robiła jednak, gdy tamci przestali zwracać na nią uwagę i wymieniali się śliną na jej oczach mimo zmęczenia zerwała się z krzesła zabierając wcześniej jabłko z koszyka wyszła z nowego domu trzaskając drzwiami.

_________________________________________________________________

No i pierwszy rozdział mam za sobą wiem, że długo nie dodawałam, ale niestety jakoś nie byłam w stanie. Nie wiem czy Wam się spodoba. xD
Komentujcie ;)
See ya. =)

piątek, 24 stycznia 2014

Prolog :-)


Dziewczyna siedziała na podłodze w swoim pokoju z kubkiem jej ulubionej zielonej herbaty zastanawiając się nad sensem istnienia nie tylko jej, ale także wszystkich innych. Od dnia śmierci jej mamy po głowie krążą pytania typu: " Dlaczego ona, a nie ja ? " lub stwierdzenia: " To wszystko moja wina ". Tego wszystkiego nie ułatwiło nawet zachowanie ojca, który na każdym kroku pokazuje niechęć do swojej córki, której już od dawna się wyrzekł, gdyby nie pamięć o Ellie już dawno wyrzuciłby ją na bruk i wcale nie obchodziłoby go to co robi. Z rozmyślań wyrwał dziewczynę głos Rayan‘a wołający ja na dół. Zdziwiona zeszła na dół, a gdy weszła do kuchni, w której znalazła ojca schowała opróżniony kubek do zmywarki. Dopiero po chwili niezmąconej niczym ciszy odezwała się:
- Co chciałeś ? - pytanie z ust dziewczyny sprawiło, że Rayan przeniósł swój wzrok z gazety na dziewczynę, ale tylko na chwilę:
- Pakuj się. - powiedział krótko, zaskoczona uniosła brwi:
- Wyjeżdżamy ? - spytała oczekując odpowiedzi:
- Nie my. Ty. - sprostował, uśmiechając się do siebie cieszył sie że w końcu pozbędzie się znienawidzonej córki:
- Dokąd ? - zapytała bez emocji.
- Jedziesz do Ilay‘ a. Pospiesz się za godzinę masz pociag. - powiedział wstając. Podszedł do jednej z szafek wyciągnął z niej bilet i rzucił na stół na koniec dodał ostro:
- Nie chcę żadnych telefonów ze skargami na Ciebie, ani od Ciebie jeśli Ilay Cię wyrzuci radzisz sobie sama. Zrozumiałaś ? - ton mężczyzny nie przestraszył dziewczyny, a raczej ją rozbawił pokiwała jedynie głową na słowa ojca i zniknęła za drzwiami kuchennymi, a nastepnie zamknęła się w swoim pokoju.



______________________________________________________________________

No hej :] Obiecałam, że dodam prolog i bohaterów w piątek i są mam nadzieję, że wam się spodoba. :> Jeśli to przeczytacie proszę o krótki komentarz. =)

Bohaterowie


Mellodie Annabella Blue - urodzona 24.12.1993r.
Wygląd: wysoka, szczupła, zielonooka brunetka
Rodzina: Ojciec Rayan, brat Ilay, mama Ellie (RIP ) 
Charakter: zamknięta w sobie, nieufna, szczera, czasami wredna i pyskata
Znaki szczególne: blizna po postrzale na ramieniu
Miejsce zamieszkania: Londyn/ Manchester
Przyjaciele: brat, dziewczyna brata Gemma, Cassie, Samantha, Perrie i Eleanor





Samantha Carry McKenny - urodzona 09.02.1993r.
Wygląd: niska, szczupła, brązowooka szatynka
Rodzina: ojciec Nick - architekt, mama Ellen - prawniczka, siostra Cassie, brat Justin
Charakter: otwarta, przyjazna, uśmiechnięta, ufna, wrażliwa, emocjonalna
Znaki szczególne: aparat na zębach, dołeczek w lewym policzku
Miejsce zamieszkania: Londyn
Przyjaciele: siostra, Gemma, Eleanor, Perrie, Mellodie



Cassie Quinn McKenny - urodzona 17.11.1994r.
Wygląd: średniego wzrostu, szczupła, niebieskooka, ruda
Rodzina: ojciec Nick, mama Ellen, siostra Samantha, brat Justin
Charakter: szczera, miła, nieufna, opierająca się na zasadzie: traktuję Cię tak jak ty Mnie
Znaki szczególne: tatuaż pod lewą łopatką
Miejsce zamieszkania: Londyn
Przyjaciele: siostra, Gemma, Mellodie, Perrie, Eleanor



Justin David McKenny - urodzony 12.07.2007r.
Wygląd: zieloonoki szatyn
Rodzina: mama Ellen, ojciec Nick starsze siostry Cassie i Samantha
Charakter: miły, pogodny, uroczy, uśmiechnięty
Miejsce zamieszkania: Londyn
Znaki szczególne: piegi



Ilay Chris Blue - urodzony 25.04.1990r.
Wygląd: wysoki, dobrze zbudowany brunet o brazowych oczach
Rodzina: ojciec Rayan, siostra Mellodie
Charakter: troskliwy, opiekuńczy, pogodny, wesoły, optymista
Miejsce zamieszkania: Londyn
Znaki szczególne: brak


Gemma Styles - urodzona 03.12.1990r.
Wygląd: niewysoka, brunetka o brązowych oczach
Rodzina: mama Ana, ojczym Robin, brat Harry
Charakter: miła, wrażliwa, inteligentna, uczuciowa
Miejsce zamieszkania: Londyn


Eric Greg Cramp - urodzony 05.10.1992r.
Wygląd: wysoki, blondyn o zielonych oczach
Rodzina: brak
Charakter: wredny, chamski, sprytny, fałszywy, sarkastyczny
Miejsce zamieszkania: Manchaster
Znaki szczególne: tatuażu na ramieniu, blizna od noża na brzuchu



One Direction 
Od lewej: Liam Payn, Louis Tommlinson, Niall Horan, Zayn Malik, Harry Styles


Role epizodyczne:
Perrie Edwards
Eleanor Calder






środa, 22 stycznia 2014

Początek :-)

 Hej, hej :-)
To mój drugi blog, ale niestety na tamten skończyła mi się wena. :/ Cóż tego bloga postanowiłam założyć z myślą o jednym z moich ulubionych zespołów. :D Mam nadzieję, że wam się spodoba i będziecie wyrażać swoją opinię w komentarzach. :) Bohaterowie i prolog pojawią się w piątek najpóźniej w sobotę. :)